fb Rozdział I: Bunt Charny - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział I: Bunt Charny

13 stycznia 2019
Pobierz w formacie PDF

Charna spożywała śniadanie ze swoim ojcem. Przed nią leżały talerze i sztućce ozdobione herbami rodu Aberville oraz symbolami erathiańskimi, napawającymi jej rodzinę dumą. Każdy z Aberville’ów, mając na swoich zbrojach, tarczach, nagolennikach i innych elementach uzbrojenia orła na niebiesko-białej szachownicy oraz lwa na białym tle, był uzbrojony w dodatkową broń – odwagę.

– To jak się zachowuje dama z wysokiego rodu? – Próbowała przypomnieć sobie Charna. Przed sobą miała mnóstwo sztućców, z których każdy był przeznaczony do innego dania. Najchętniej wzięłaby te wszystkie pyszności w postaci wędlin, sałatek, solidnych porcji mięsa do ręki i zjadła bez zbędnych ceregieli, ale tak damie nie wypada. – Jesteś z rodu Aberville, to zobowiązuje cię do zachowywania się, jak na damę przystało – częstokroć powtarzał jej ojciec, lord Aberville i główny zarządca Fort Riverstride.

– Coś niegłodna dzisiaj jesteś – zagaił córkę lord Aberville.

– To przestrzeganie wszelkich manier jest nie dla mnie, tato – rozpoczęła Charna, szukając wśród widelców odpowiedniego. – Co za różnica, który widelec wezmę do ręki, przecież i tak każdym z nich mogę zjeść tę wędlinę.

– Kiedyś zrozumiesz, dziecko, po co to robię. – W ten sposób John Aberville kończył wszelkie dyskusje. Wszystko miało być zgodne z jego zasadami. Charna zawsze traktowała go jako despotycznego i nieliczącego się z jej zdaniem ojca, mimo że miał na uwadze jej dobro.

„Kiedyś” – to słowo odbijało się w jej głowie niczym piłka. Chciała poznać jego dokładne znaczenie. Oczywiście wciąż była młoda, miała zaledwie dziesięć lat, ale skoro w przyszłości ma pełnić rolę, do jakiej jest teraz przygotowywana, to powinna już poznać swoje obowiązki.

Jej ojciec jako zarządca Fort Riverstride często uczestniczył w wyprawach wojennych przeciwko Nighończykom lub demonom z Eeofolu. Erathia niemal z każdej strony graniczy z wrogim krajem. Jedynie z czarodziejami z Bracady posiada przyjazne stosunki. Erathia była skazana na wojnę. Od zachodu najeżdżały ją wojska z Nighonu oraz Eeofolu, od wschodu – jaszczuroludzie z Tatalii i barbarzyńcy z Krewlod, a od północy – nekromanci z Deyji.

John Aberville sprawował pieczę nad spokojną okolicą w pobliżu Steadwick. Steadwick, stolica Erathii, jest twierdzą praktycznie nie do zdobycia. W swojej historii zostało podbite tylko raz, ale… stosunkowo niedawno. Charna miała zaledwie pięć lat, kiedy połączone siły Kreegan oraz Nighończyków podbiły twierdzę i zniewoliły generała Kendalla. Dopiero odsiecz Katarzyny Ironfist przyniosła wyswobodzenie stolicy i nadzieję dla zniewolonej Erathii. Zarządca Fort Riverstride również uczestniczył w walkach o Steadwick i uwolnienie kraju spod rąk okupantów. Pod jego nieobecność Charną zajmowała się niania Chloe, zwana przez dziewczynę Bicz. Piastunka, podobnie jak lord Aberville, również stosowała zasadę twardej ręki, lecz w przeciwieństwie do niego Charna nie widziała w tym dobroci, a chęć pokazania swojej władzy.

– Charna, czas na twoją naukę manier –odezwała się niskim i piskliwym głosem Bicz, przypominając jej o przykrych obowiązkach. – Lady Baylie czeka na ciebie w ogrodzie.

Dziewczynka nie potrafiła zrozumieć, dlaczego uczy się tych nudnych i niepotrzebnych rzeczy. Dama musiała znać zasady zachowywania się przy stole, w towarzystwie, przed królową, słowem w każdej sytuacji. Tym bardziej że lady Aberville umarła w trakcie jej narodzin, więc ona, jako jedyna dama na dworze, przejmowała obowiązki swojej matki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że się w tym nie widziała.

W ogrodzie przed dworem czekała na nią lady Baylie w długiej bufiastej sukni i jak zwykle z promiennym uśmiechem na twarzy. Podobnie jak Charna straciła większą część rodziny podczas walk o odrodzenie Erathii, mimo to nie straciła nic ze swojego pozytywnego usposobienia.

– Moje uszanowanie, panno Aberville – przywitała ją z ukłonem, chwytając i podnosząc swoją suknię.

– Dzień dobry, lady Baylie – powitała swoją nauczycielkę. – Jedno odhaczone. Teraz tylko dalsza formułka na przywitanie gości – próbowała sobie przypomnieć panna Aberville. – Nasz ród jest zaszczycony, mogąc gościć tak szanowanego gościa.

– Ładnie – pochwaliła nauczycielka. – Aczkolwiek nie należy tego robić z uniżoną głową.

– Cholera, wiedziałam, że coś źle zrobiłam – zaklęła w myślach Charna.

– Będę o tym pamiętała – zapewniła, mimo że obiecała to już wielokrotnie i za każdym razem zapominała.

– Jak należy zachować się w trakcie posiłku? – Płynnie przeszła do następnego punktu przygotowanego na dzisiejszy dzień. Znajdowały się przy stole w ogrodzie.

– Dzisiaj akurat nikogo nie ma do pomocy, toteż same będziemy musiały odsuwać sobie krzesła – poinstruowała. Formalnie robiła to służba , jednakże zarządca Fort Riverstride najął ją do innej pracy.

– Dzisiaj nikt nam nie pomoże, więc nie mogę się za często mylić – pomyślała dziewczyna.

– Jak należy zaprosić gości do stołu? – Zadała pytanie lady Baylie.

– Zapraszam państwa do stołu?

– Zła odpowiedź. Po pierwsze, niepewnie to powiedziałaś, przez co pokazałaś gościom słabość rodu Aberville. Możesz pomylić formułki, których cię wyuczyłam, ale wszystko, co mówisz, musisz przekazywać z pewnością siebie. Goście są gośćmi, ale muszą poczuć siłę rodu, z którego pochodzisz. Po drugie, powinnaś powiedzieć: Proszę was o zajęcie miejsca przy stole, który specjalnie dla szanownych gości przygotowaliśmy. Widzisz różnicę?

Charna w odpowiedzi pokręciła przecząco głową.

– Jesteś miła, ale musisz również pokazać siłę rodu Aberville. Powtórz tak, jak to zrobiłam.

Nie znosiła, kiedy kazała jej się poprawiać. Od dziecka czuła, że jeśli coś jej nie wychodzi za pierwszym razem, jest równoznaczne z tym, że nie wyjdzie w ogóle.

0 0 votes
Article Rating

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x