fb Rozdział II: W drodze do wolności - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział II: W drodze do wolności

6 kwietnia 2019
Pobierz w formacie PDF

Poznań, Polska – 20 grudnia 1918

Wojciech Korfanty nigdy nie podejrzewał, że to on jako pierwszy będzie powstrzymywał tych, którzy siłą chcą wydrzeć wolność dla siebie i swoich bliskich. Jednakże widział potężną armię niemiecką, która choć została poważnie osłabiona, to nadal stanowiła poważne wyzwanie. Wielokrotnie w siedzibach Polskiej Organizacji Wojskowej dla zaboru Pruskiego powstrzymywał rewolucyjne zapędy, lecz w gdzieś w jego głowie tkwiła świadomość, że nie posłuchają i wyjdą walczyć z okupantem.

– Wyjdźmy na ulicę, pokażmy Szkierbom, że muszą się liczyć z naszym zdaniem. Nie jesteśmy ich sługusami, jesteśmy Polakami i należy nam się wolność.

Po takich słowach zawsze zapadały gromkie wiwaty i tylko brakowało wystrzałów z Mauserów oraz indiańskiego krzyku, żeby niczym barbarzyńcy rzucić się do walki bez świadomości potęgi wroga.

– Nikt z nas nie wie, jakie są siły przeciwnika. – tonował te nastroje Korfanty. – Armia niemiecka wciąż jest silna, a u nas nie ma zorganizowania. Wyskoczymy z karabinami na nich i co dalej?

– Będziemy podbijać miasto za miastem. – oznajmił następny. – Będziemy im robić to, co oni robili nam.

Poseł do Reichstagu nie mógł tego słuchać. Popierał zbrojną rewoltę przeciwko wieloletniemu okupantowi, ale nie popierał sposobu, w jaki powstańcy chcą walczyć o swoją wolność. Marzył o tym, że Polacy są kimś lepszym, niż Niemcy, że nie zniżą się do tak niskich praktyk stosowanych przez nich, aby pokazać swoją wyższość. Pomylił się – są tacy sami, jak oni. Nienawiść tylko wzbudza nienawiść. Rozumiał ich odczucia, ale co potem? Każdy kraj ma jakąś strukturę, organizację, a na ten moment nie widać trzonu, na którym powstanie to będzie się opierało.

– To do niczego nie prowadzi. Myślicie, że Niemcy odpuszczą wam tak łatwo, kiedy przejmiecie te miasta? Odpuszczą sto dwadzieścia trzy lata germanizacji naszych rodzin i dzieci? – Na chwilę zapanowała cisza, a gdy minęła poseł kontynuował. – Oficjalnie wciąż jesteśmy Niemcami i choć nam się to nie podoba, taka jest prawda. Niemcy przegrały wojnę, Polska się odradza, ale Wielkopolska wciąż jest Niemiecka i wszelkie nasze wystąpienia będą traktowane jako zamach stanu, a w tym wypadku żaden dekret nas nie uratuje.

– Dosyć tej polityki! – Uderzył w stół jeden z najbardziej zagorzałych zwolenników powstania – Mieczysław Paluch. Wyglądał, jakby był wiecznie zmęczony. Podkrążone oczy, głębokie zmarszczki i twarz zniszczona wojną. Jedyne, czego mu nie brakowało, to energii. – Polityka tych ziem prowadzi do zniemczenia nas i nie uwzględnia naszych praw. Traktują nas jak bydło, więc czas im pokazać, że jesteśmy kimś więcej niż ich niewolnikami.

Nie mógł zabronić im walki zbrojnej, lecz na ten moment zbrojna rewolta jest skazana na niepowodzenie. Niemiecka armia jest jedną z najlepiej zorganizowanych armii na świecie. Nie bez powodu broniła się sama na dwóch frontach przez cztery lata.

– Wiem, że gardzicie polityką, ale póki nie będziemy mieli solidnego trzonu, na którym przyszłe powstanie się oprze, dopóty nie wychodźmy z zamiarami na Niemców.

– Przyznaj się, jesteś tchórzem Korfanty. – oskarżył go Paluch. – Chcesz wolności, a nie chcesz walki? Inaczej nikt nam nie da tej wolności, wyłącznie sami możemy  im ją odebrać.

– Zarzucasz mi tchórzostwo?! Mam ci może przypomnieć, że jako jeden z nielicznych polskich posłów przemawiałem za naszą sprawę w Reichstagu? Byłem jedyną owcą, wśród stada wilków, a mimo to wiedząc, że zostanę przez nie pożarty wystąpiłem i reprezentowałem nas wszystkich Polaków. Teoretycznie mógłbym żyć jak pan z pensji posła, a mimo to jestem tutaj z wami i pomagam wam zaplanować powstanie. Dlatego proszę mi nie zarzucać, że nie interesuje mnie los Polski!

Choć zazwyczaj ważył swoje słowa, tak teraz nie mógł wytrzymać. Nie walczył jak wielu Polaków za pomocą broni, tylko słów i choć wielu z nich gardziło takimi metodami, to jednak to one przynosiły największe sukcesy. Gdy się uspokoił i zarazem rewolucyjne głosy zostały uciszone przemówił spokojnie.

– Nie możemy teraz rozpocząć walki, bo nie jesteśmy na nią gotowi. Jako przedstawiciel Naczelnej Rady Ludowej zakazuję wam rozpoczynania wojny z niemieckim okupantem, póki nie będziemy gotowi. W połowie stycznia wszyscy powstaniemy i rozpoczniemy walkę o naszą wolność i o wolność wszystkich naszych dzieci.

– Dlaczego dopiero wtedy? – zapytał nikt inny jak podporucznik Paluch. – Do tego czasu Niemcy będą mieli czas, aby się przygotować na nasz zryw i go stłumić.

– A skąd będą o nim wiedzieli? Oni mają swoje własne problemy w tym momencie i to nie tylko z armią, – gestem dłoni uspokoił Palucha, który już chciał przerwać wypowiedź członka NRL. – Jednakże, jeśli jest sprawa, która jest ważniejsza niż wewnętrzne spory, potrafią się zjednoczyć i walczyć jako jeden w pełni współpracujący organizm. Dlatego na razie nie nawiązujemy walki z okupantem, czy to jest jasne?

Początkowo nikt nie chciał się zgodzić ze słowami Korfantego. Rozglądali się jeden przez drugiego, ale widząc, że żaden z nich nie ma co powiedzieć, przyjęli rozkaz z od przedstawiciela NRL. Korfanty już chciał zakończyć spotkanie, lecz zadzwonił telefon. Zazwyczaj nadawca połączenia nie przekazywał pozytywnych informacji i również teraz większość zlękła się na myśl o kolejnym pesymistycznym donosie. Poseł spodziewał się, jakie informacje miał otrzymać, więc bez zbędnego strachu odebrał połączenie.

– Naczelna Rada Ludowa, Wojciech Korfanty przy telefonie. – Do zgromadzonych działaczy POW dochodziły szmery wychodzące ze słuchawki, z których nie dało się odczytać żadnych słów. – Dobrze, rozumiem. Dziękuję, Wartecki, za informację. – Odłożył słuchawkę.

– No i co to za kolejna informacja? Znowu Szkierby coś planują? – spytał Paluch.

Korfanty spokojnie odwrócił się w ich stronę. Nie przekazywał im informacji, które nie zostały potwierdzone, dlatego nic nie wiedzą o przyjeździe Paderewskiego. Kazał to trzymać w tajemnicy póki informacja nie zostanie potwierdzona.

– Ignacy Paderewski. Człowiek, którego nikomu z was nie trzeba przedstawiać, właśnie płynie na statku H.M.S. Concordia do Polski.

W serca działaczy POW wlała się nadzieja na lepsze jutro. Przyjedzie do nich wybawca narodu, ten, który osobiście przekonał prezydenta Stanów Zjednoczonych do umieszczenia w swoich czternastu punktach jednego, który mówił o powstaniu państwa Polskiego. Bohater narodowy i mąż stanu właśnie przyjeżdża do Polski.

– Chwileczkę, – optymizm wszystkich nie przeszedł na podporucznika Palucha, który widział w przypłynięciu Polaka zagrożenie dla Niemców, – jeśli Ignacy Paderewski przypłynie do Gdańska, to musi przejechać przez Wielkopolskę.

– Szkierby na pewno coś wykombinują. – dodał następny.

– Spokojnie, – uspokoił ich Korfanty, – nie wiedzą o przyjeździe Paderewskiego. Misja jest trzymana w tajemnicy, więc uznajcie to za dowód mojego zaufania, że wam o tym mówię.

– Panowie, w takim razie czas na mobilizację wojsk i pokazanie wrogom, gdzie ich miejsce. – Zarządził podporucznik, a wszyscy entuzjastycznie ruszyli za nim.

– Właśnie dlatego wam nic nie mówiłem, bo wiedziałem, że od razu chwycicie za broń i pójdziecie na wojnę.

– A co mamy, czekać, aż Niemcy przechwycą Paderewskiego?

– Jeśli pójdziecie tam wszyscy, tylko dacie dowód na to, że mieli słuszność powołując w Poznaniu oraz w całej Wielkopolsce oddziały Heimatschutzu. Nie dość, że wyjawicie poufne informacje o przybyciu wielkiego Polaka, to jeszcze dacie zaborcom powód do kolejnych aktów przemocy ze strony Niemców wobec Polaków. Tego chcecie?

Każdy z nich wiedział o działalności tej niemieckiej paramilitarnej organizacji, która miała za zadanie zwalczyć wszelkie przejawy bolszewizmu oraz polskiego buntu na terenach Wielkopolski. Były to oddziały skrupulatne w działaniach i ciężko było się do nich dostać. Selekcja jest wyjątkowo rygorystyczna i każdy Polak odpadał już na początku.

– Jesteśmy prześladowani od wielu lat, zapomniałeś może o naszej historii? Cały czas walczyliśmy, a potem chcieliśmy stworzyć jeden wielki organizm gospodarczy i społeczny, i co z tego mamy? To, że pomagamy Niemcom, zamiast samym sobie. W ten sposób nie uzyskamy wolności. I chyba dobrze o tym wiesz.

Wojciech zdawał sobie sprawę, że Paluch jest ciężkim przeciwnikiem do negocjacji, lecz czasami jego upór zaskakiwał jego samego. Dla niego jedynym rozwiązaniem na wszystko jest walka i innej możliwości nie przyjmuje do głowy. Był w naładowanej armacie, a Paluch jest jego zapalonym lontem. Jeśli jakoś go nie ugasi, wtedy działo wystrzeli i to w najmniej odpowiednim momencie.

– Pojadę powitać mistrza Paderewskiego i spróbuję go przekonać do pojechania okrężną drogą do Warszawy. Wkurzymy tym Niemców i jednocześnie zgotujemy gorące Polskie powitanie dla naszego wielkiego człowieka.

Podporucznik się już nie odezwał. Pozostali też milczeli, więc Korfanty uznał to za zakończenie zebrania i odesłał wszystkich na swoje stanowiska. Wychodząc na stary rynek w Poznaniu zaczepiła go młoda kobieta.

– Przepraszam panie Wojciechu. Też jestem za tym, by nie rozpoczynać powstania w tej chwili, zgadzam się z tym zupełnie, ale mam inne pytanie. Czy informacje o przybyciu Paderewskiego przekazał panu Krzysiek Wartecki?

Poznał tą dziewczynę i widząc ją był zdziwiony, dlaczego była milcząca w trakcie posiedzenia POW. To Wiktoria Rodnas, długowłosa blondynka o niewinnym spojrzeniu. Wiecznie podkreślała swój kobiecy wygląd, przez co dostała się do pracy, jako osobista sekretarka nadburmistrza Poznania Ernsta Wilmsa. Ukochana Krzysztofa Warteckiego.

– Dokładnie tak, Wartecki przekazał mi tą informację. Jest razem z Paderewskim, więc będziecie mieli chwilę we dwoje.

Swoim promiennym uśmiechem potrafiła roztopić nawet zamarznięte serce, a zdarzało jej się to tylko, gdy była mowa o jej ukochanym. Korfanty nawet nie chciał podejrzewać, jak ta dziewczyna będzie płakała, kiedy jej ukochany, nie daj Bóg, zginie w trakcie walk o wolność Wielkopolski.

0 0 votes
Article Rating

Strony: 1 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x