fb Rozdział IX: W drodze do wolności – część 2 - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział IX: W drodze do wolności – część 2

26 sierpnia 2019
Pobierz w formacie PDF

Lars dostał rozkaz od gubernatora Poznania, że ma poprowadzić pochód i pokazać polskim świniom, że Niemcy, choć otrzymały potężny cios, to są wciąż silne i mogą zagrozić Polakom w ich dążeniu do wolności. Razem z nim postanowili przejść od strony pałacu cesarskiego pod hotel Bazar, gdzie przebywał wielki Polak. Miał to być znak dla Paderewskiego, że nie jest mile widziany w Poznaniu i powinien natychmiast go opuścić.

Sierżant Bairich postanowił wykorzystać tę akcję w celu upokorzenia Polaków i pokazania im, gdzie jest ich miejsce. Zebrał kilkanaście oddziałów, a każdy z nich miał co najmniej dwudziestu kilku wojskowych. Rozpoczęli marsz od pałacu cesarskiego. Wyćwiczonym krokiem spacerowali po środku ulicy. Nikt nie odstępował nawet na krok od ustalonego rytmu.

Jeśli w którejś z kamienic dostrzegli rozwieszoną polską flagę albo flagę państwa Ententy, natychmiast tam wchodzili i ją zrywali. Gdy Lars dostrzegł, że jedna z kamienic jest ozdobiona polskimi proporcami, zebrał ze sobą jeden z oddziałów i wszedł do kamienicy. Była ona trzypiętrowa, więc od strony ulicy znajdowały się trzy mieszkania.

Nie silił się na uprzejmości, wyważył drzwi i gdy gospodarz mieszkania próbował zatrzymać, Lars uderzył go kolbą w twarz, a następnie kopnął w piszczel, łamiąc mu ją.

– Polski wieprzu – prychnął z pogardą, widząc skulonego mężczyznę, który trzymał się za ranną nogę. – Ciesz się, że za tę niesubordynację nie kazałem cię postawić przed pluton egzekucyjny. Choć jak teraz na ciebie patrzę, to troszkę żałuję, przynajmniej jednej świni mniej by było.

Pozostali żołnierze rozwalali wszystko, co miało jakiekolwiek oznaki polskości lub krajów wrogich dla Niemiec. Wyrzucali ubrania z szafy i niszczyli, jeśli którekolwiek z nich miało choćby malutkie nawiązanie do państwa Ententy. Wyrzucali z szafek naczynia, żeby stwierdzić, że nie ma tutaj nic, co świadczyłoby o niesubordynacji względem Niemiec.

Gospodarz miał pięcioletniego syna, który natychmiast rzucił się na Larsa, krzycząc z nienawiścią w jego stronę. Żołnierz zewnętrzną stroną dłoni z całej siły wymierzył cios chłopczykowi, który upadł na podłogę i rozciął wargę. Jednak Larsowi było mało, więc złapał go za szyję i dźwignął ponad sobą.

– Puść go, to jeszcze dziecko! – błagała ze łzami w oczach jego matka, nie mogąc patrzeć na cierpienia swojego syna. – Nic złego nie zrobił, ukaż nas.

Biegła w stronę syna i nie zauważyła, kiedy jeden z Niemców podstawił jej nogę i po chwili, podobnie jak pozostali członkowie rodziny, leżała na podłodze. Bairich odwrócił się w jej stronę i zaczął się z niej zjadliwie śmiać.

– Polska dziwko, nawet chodzić nie umiesz, a chcesz uratować swojego syna. – Do jego śmiechu dołączyli się pozostali z niemieckiej armii. Po chwili jego twarz nie wyrażała już żadnego uśmiechu, a wręcz zwiastowała, że zaraz zostanie wydany wyrok śmierci. – To nie jest dziecko, tylko wróg narodu – konspirant, który burzy porządek państwa niemieckiego. Również i jego powinienem postawić prze plutonem egzekucyjnym.

– Błagam, nie! – krzyczeli naraz mąż z żoną.

– Panie Bairich, więcej polskich oznak nie znaleźliśmy tutaj – zameldował żołnierz, który trzymał w ręce proporce, flagi oraz polskie książki.

– Dobra robota, żołnierzu, a teraz spalić mi to i zaprotokołować, że ustawa kagańcowa została złamana przez jego mieszkańców.

Żołnierz zasalutował i wyszedł z mieszkania. Lars spojrzał na ranną nogę Polaka, która coraz mocniej zaczęła puchnąć. Rzucił chłopcem o ścianę, na której odbiła się krew lecąca mu z nosa. Niemiec podszedł do nogi mężczyzny i wyciągnął mausera.

– To żebyście wszyscy zapamiętali.

Z całej siły uderzył kolbą karabinu w miejsce złamania, na co mężczyzna mógł tylko krzyczeć. Później gniótł kość rannego kolbą karabinu, opierając się, a potem przekręcając nim tak, że wchodził coraz głębiej w nogę. Mężczyzna zemdlał z bólu, a Lars, widząc to, wyciągnął z niego karabin. Spojrzał na żonę i dziecko, którzy byli trzymani przez jego ludzi. Obydwoje zionęli nienawiścią w jego stronę. Im bardziej nienawistnie do niego podchodzili, tym bardziej zjadliwie się śmiał. Miał przewagę, mogli tylko próbować, bo Niemcy i tak mieli władzę nad Polakami.

Zrobili porządek w tym mieszkaniu, mogli przejść do następnego.

– Wychodzimy stąd – zarządził i na pożegnanie przekazał mieszkańcom jeszcze kilka słów. – Dzisiaj wam darujemy, ale następnym razem skończy się to egzekucją.

Po czym wyszli z mieszkania. Z dwóch następnych zebrali podobną liczbę polskich symboli, które wynieśli na ulicę. Jeden z żołnierzy rzucił zapalniczkę i książki, flagi, proporce oraz wszelkie sztandary spłonęły na dużym stosie. Każdy z żołnierzy radował się ze swojego dobrze wykonanego zadania. Śpiewali przy tym patriotyczne piosenki i mówili: Posen ist ein deustche Stadt (Poznań jest niemieckim miastem).

Lars, widząc kolejny budynek, miał wrażenie, że z czymś on mu się kojarzy. Po chwili domyślił się, że jest to siedziba Naczelnej Rady Ludowej. Miejsce, gdzie przechowuje się wszelkie polskie rozporządzenia.

Wystarczy im dać odrobinę swobody, a oni już niczym złodzieje zagarną wszystko – pomyślał Bairich, który z kilkoma żołnierzami wyważył drzwi do polskiego urzędu.

– Przepraszam, co panowie tu…

Uderzenie kolbą nie pozwoliło mu dokończyć zdania. Żołnierze niemieccy rozpierzchli się po budynku niczym mrówki wokół mrowiska. Wchodzili do różnych działów urzędu i z każdego z nich wyrzucali wszelkie papiery, nie przeglądając nawet, co w nich jest.

Po chwili przybył do pana Bairicha jeden z pracowników w kapeluszu na głowie.

– Nie macie prawa wkraczać do polskiego urzędu bez zezwolenia gubernatora!

– Mamy takie prawo, jeśli istnieje podejrzenie, że jest łamane prawo niemieckie. – Wystawił na wysokość twarzy Polaka dokument, który został spisany w języku polskim. – Gubernator Poznania zezwolił na utworzenie Naczelnej Rady Ludowej pod warunkiem, że efekty jej pracy będą zapisywane w języku niemieckim.

– Jestem posłem Reichstagu i chroni mnie immunitet. Jeśli stąd nie wyjdziecie, zgłoszę naruszenie nietykalności posła do Berlina!

Bairich nie mógł tego słuchać, dlatego z całej siły uderzył go pięścią. Dopiero gdy poseł leżał na ziemi, rozpoznał go, rzeczywiście był posłem do parlamentu niemieckiego. Wojciech Korfanty, czy jakoś tak – przypomniał sobie w myślach. Wrócił do głównego zadania, jakie wydał im gubernator Poznania.

– Wynosimy te śmieci i palimy je.

Wyszli na zewnątrz i tam utworzyli drugi stos z papierami Naczelnej Rady Ludowej oraz polskimi symbolami porwanymi z następnych kamienic. Podpalili je i kiedy płonęły, ponownie śpiewali niemieckie piosenki. Potem pochód zbrojny ruszył dalej w kierunku ulicy Nowej. Nadal zrywali flagi i niszczyli wszystko, co miało choćby zalążek Polski.

Pochód niemiecki zmierzał do centrum. Wartecki dostrzegł, że z prezydium zmierza następny oddział, który połączył się na ulicy Nowej i szedł w stronę hotelu Bazar. Gdy Niemcy wchodzili do polskich kamienic, przepełniała go nienawiść, którą chciał jak najszybciej wyładować na niemieckich żołnierzach. Po raz kolejny przeszukiwali polskie mieszkania i po raz kolejny karali ludność Polski za to, że po prostu chciała być sobą i godnie żyć. Nikt nie ma prawa bezcześcić symboli, gdy on to widzi. Jego serce rwało się do walki, lecz umysł podpowiadał, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. Posłuchał go i ruszył w stronę hotelu Bazar.

Niemcy po raz kolejny spróbowali wyrzucić Paderewskiego z Poznania, mimo że jest on tu mile widziany przez polską stronę. Jednakże tym razem szkierby poszły o krok dalej. Zamierzają eksmitować go siłą poza granice państwa niemieckiego. Na to nie mógł pozwolić. Zastanawiał się, jak bardzo ten kraj jest słaby, że musi innym udowadniać swoją wielkość. Choć od urodzenia nienawidził Niemców, to mimo wszystko cenił ich za dobre przygotowanie do wojny. Wiele operacji nie poszło po ich myśli, ale gdyby się powiodły, Polska jeszcze przez wiele lat nie istniałaby na mapie, a Niemcy stałyby się supermocarstwem, o które tak mocno zabiegał Wilhelm II Hohenzollern.

Teraz to nie miało znaczenia. Niemcy były największymi przegranymi Wielkiej Wojny i same doprowadziły się do takiego stanu, że nikt się już z nimi nie liczył. Dlatego próbują przywrócić swoją potęgę w sposób, który znany jest im najlepiej, czyli siłą.

Znajdował się w pobliżu hotelu Bazar, więc cokolwiek szkierby zamierzają zrobić, on chciał te plany pokrzyżować. Chociaż to, co później z symbolami polskimi i Ententy robili żołnierze niemieccy, bardzo go rozsierdziło. Wciąż powracały do niego w myślach obrazy płonących pochodni, niczym piłka rzucana o ścianę, która natychmiast spada i nie daje o sobie zapomnieć. To, czego dopuścili się żołnierze, było już ciosem poniżej pasa.

W aktówce miał Lugera, więc go wyciągnął i wycelował we wroga. Znajdowali się oni za daleko, żeby pocisk do nich doleciał, ale im bliżej byli, tym mocniej zaciskał palec wskazujący. Celował w głowę i wyobrażał sobie, jak pocisk skierowany w Niemca przebija się przez jego czaszkę, kiedy on niczego nieświadomy patrzy w innym kierunku. W ten sposób uciszyłby pyszałka przechwalającego się swoją wielkością, która zniknęła wraz z podpisaniem traktatu w Compiegne.

Przeszukiwali mieszkanie za mieszkaniem, nie oszczędzili nawet tych domów, które nie miały wywieszonej flagi Polski albo innego kraju. Zatem przeszukanie miało tylko jedno na celu – wywołać strach wśród Polaków.

Polegliście, jedyne, co czuję, to większą odwagę, żeby odpłacić wam za wszystkich Polaków, których znieważaliście – pomyślał Krzysiek.

Znaleźli się w jego zasięgu, a jeśli jeszcze mocniej naciśnie spust, wówczas wypuści nabój niosący śmierć. Jednakże donośny huk, który naraz się uciszył, dochodził z innego miejsca. Odwrócił się tam, lecz nie widział, kto strzelał. Spojrzał na Niemców, którzy rozproszyli się i pochowali przed pociskami. Jeden z Niemców strzelił w stronę źródła dźwięku. Na ulicę wybiegli kolejni niemieccy żołnierze, którzy strzelali… do Niemców.

0 0 votes
Article Rating

Strony: 1 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x