fb Rozdział V: W drodze do wolności – część 2 - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział V: W drodze do wolności – część 2

4 lipca 2019
Pobierz w formacie PDF

Lars podejrzewał, że prowokacja zgotowana przez jego dowódcę nie odniesie zamierzonego efektu. Swój plan zamierzał wprowadzić tylko w awaryjnej sytuacji i gdy jeden z polityków wyszedł z pociągu, to sytuacja właśnie taką się stała. Zabrał ze sobą kilku żołnierzy i choć rozwiązania siłowego mieli użyć w ostateczności, to zabronił im strzelać z broni.

Obeszli pociąg i skierowali się do lokomotywy. Było ich czterech na dwóch maszynistów polskiego pochodzenia.

– Jakie rozkazy panie Bairich? – spytał go jeden z żołnierzy.

– Wchodzimy naraz do pociągu, nawet pisnąć słowem nie mają. Kneblujemy ich i gdy wyruszymy wyrzucamy ich z pociągu. Na mój sygnał.

Patrząc spod torów spostrzegł, że polityk wrócił do pociągu, aby po chwili wyjść z kolejnymi politykami. Jak się spodziewał, jego osoba nie potrafiła przekonać współtowarzyszy, aby zezwolić im na dalszą podróż pociągiem, dlatego przyszedł z następnymi politykami państw Ententy. Widząc, że sytuacja chyli się ku finałowi, rozkazał atakować główną lokomotywę i sam jako pierwszy wszedł do pociągu.

Nim jeden z maszynistów zdołał się połapać w sytuacji, Bairich uderzył go kolbą w nos, wyzwalając strumień krwi. Drugi z maszynistów podniósł ręce do góry i upadł na kolana. Lars, widząc jego uległą postawę, postanowił to wykorzystać. Jednak ten pierwszy, choć został schwytany przez ludzi blondyna, długo się szarpał. Przestał, gdy Lars przystawił mu do głowy Dreysa, a zarazem wciąż kontrolował poddającego się maszynistę.

– Piśnij tylko słówko, polska świnio, a cię ozdobię ołowiem. – Pochwycony patrzył na lufę pistoletu z nienawiścią i choć chciał coś powiedzieć, bał się o swoje życie. – To, żebyś zapamiętał. – Z całej siły walnął pistoletem w głowę maszynisty, rozcinając mu łuk brwiowy. Drugi z prowadzących pociąg skulił się w jeszcze większym strachu.

– Błagam, nie rób mi krzywdy.

– Nie zamierzam, jeśli nam pomożesz.

– Co mam zrobić? – Maszynista, który próbował wyrwać się z objęć żołnierzy, z pogardą patrzył na swojego przestraszonego kolegę. Bairich natomiast zawistnie się uśmiechnął, widząc uległość Polaka.

– Prowadź pociąg. Na Inowrocław.

Maszynista złapał za stery i wprowadził w ruch pociąg, który gęstym dymem wypuszczonym w powietrze, wprawił koła w obroty.

 

Wartecki razem z Iwanowskim sprawdzili, czy ktoś z Niemców nie próbował wtargnąć do pociągu w trakcie ich rozmowy z żołnierzami na stacji. Nikogo nie zauważyli, więc wrócili z powrotem do mistrza Paderewskiego i jego angielskich towarzyszy. Korfanty zabawiał ich rozmową. Temat nie zmienił się ani trochę. Nadal rozmawiali o polityce. Podjęli przerwany temat sejmu dzielnicowego oraz jego głównych założeń.

Jego prace podzielono na sześć komisji: do spraw rozpatrywania procesów wyborczych, politycznych, organizacyjnych, naglących spraw społecznych i robotniczych, administracji publicznej i jego bezpieczeństwa oraz spraw oświaty i szkolnictwa. Program obrad był zbyt obszerny, żeby wszystkie kwestie udało się rozstrzygnąć w ciągu trzech dni. Postanowiono, że prace będą wznowione później. Do dzisiaj nie zwołano kolejnego posiedzenia.

W sejmie wybrano nowy skład Naczelnej Rady Ludowej oraz jej komisariatu, a także, co najważniejsze, zatwierdzono, że ziemie zaboru pruskiego należy wcielić do odradzającej się Polski. Postanowiono tego dokonać na drodze dyplomatycznej, a nie poprzez zbrojne wystąpienie.

W przedziale powstały trzy grupki dyskusyjne, z których największa była skupiona wokół mistrza Paderewskiego, który opowiadał o swoich koncertach i audiencji z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wartecki słuchał historii działalności majora Iwanowskiego, którego kariera zaczęła się od wstąpienia do oddziałów Legionów Polskich w armii austriackiej w pierwszym roku wojny, skąd uciekł i dostał się do błękitnej armii pod dowództwem Józefa Hallera. W trakcie przedstawiania jego życiorysu pociąg znacząco zwolnił.

– Wygląda na to, że tory wymagają tutaj natychmiastowego remontu.

– Nie wydaje mi się. – Wartecki nie popierał zdania pianisty. Znowu ogarnęło go dziwne przeczucie, że coś jest nie w porządku. Skupił uwagę wszystkich na sobie.

– Co masz na myśli? – zainteresował się Iwanowski

– Tutaj pociąg nie musi zwalniać, jeśli nie zmienia swojej trasy. Poza tym wielkopolskie tory są przyzwoitej jakości, więc nie trzeba aż tak zwalniać, nawet przed zakrętem.

Iwanowski zrozumiał, do czego zmierza chłopak.

– Zatem ktoś przejął kontrolę nad lokomotywą. Sprawdziliśmy wszystkie wagony oprócz lokomotywy. – Założył płaszcz i ruszył w stronę lokomotywy. Wartecki od razu ruszył za nim.

I go with you. – Pułkownik Wade wyskoczył z fotela, chcąc im pomóc.

Let you stay here. – Uspokoił go Wartecki. – I guess, that these one had the weapon. Protect mr. Paderewski.

Pułkownik nie był przyzwyczajony, kiedy to jemu wydaje się polecenia, ale przyjął je spokojnie. Iwanowski wraz z Warteckim poszli w stronę lokomotywy. Przeszli pusty wagon i znaleźli się przed składem węgla. Iwanowski jako pierwszy wyskoczył na skład i pomógł Warteckiemu wejść na niego. Potem weszli na dach lokomotywy. Zimny wiatr i sypiący śnieg dawały wrażenie, jakby w ich twarz wbijały się małe drobinki szkła.

Przez okienko na dachu Iwanowski dostrzegł, że w pociągu jest trzech żołnierzy niemieckich, z czego jeden trzyma na muszce maszynistę.

– Strącam tego z pistoletem, ty weź pozostałych dwóch nie wcześniej, niż ja zajmę się swoim. – Potem pokazał, że on wskakuje z lewej strony, a Krzysiek robi to samo z drugiej.

Kiwnął głową i podszedł do prawego wejścia do lokomotywy. Popatrzył na Iwanowskiego, który chwycił się oburącz poręczy, po czym zeskoczył i z impetem wpadł do lokomotywy. Efektem tego skoku było wykopanie ze sterowni Niemca, który groził pistoletem maszyniście. Wartecki od razu wskoczył do środka. Mieli dwóch przeciwników do pokonania. Major natychmiast skoczył na jednego, prowadząc z nim wyrównaną walkę.

Jeden z Niemców chciał zastrzelić Warteckiego, lecz on wybił mu pistolet z ręki i rzucił się na niego. Kopnął go i zatrzymała go dopiero przeciwległa ściana. Niemiec o blond włosach chciał wbić kolbę karabinu w Polaka, lecz ten w ostatniej chwili się odchylił. Wymierzył pięść w brzuch, lecz Niemiec w ogóle nie poczuł tego uderzenia. Zamachnął się, próbując wymierzyć cios Polakowi, ale ten ponownie uchylił się spod uderzenia.

Niemiec przerastał Krzyśka pod względem umięśnienia. Mimo że miał płaszcz na sobie, to był on napompowany niczym balon. Wartecki spojrzał przez okno pociągu i zauważył rozdzielenie się torów i zwrotnicę przygotowaną do skrętu pociągu. Nie było chwili do stracenia, trzeba było zatrzymać pociąg i skręcić zwrotnicę. Rzucił się na Niemca, ale ten go przechytrzył i ponownie rzucił nim o ścianę. Uderzając w nią, chłopak na chwilę stracił przytomność. Przeciwnik stał nad nim z mauserem w ręku.

– No i co, polska świnio, nie wiesz, że z niemieckim gwardzistą się nie walczy? – Chwycił karabin i kolbę skierował w dół na twarz Warteckiego.

W ostatniej chwili wielka siła popchnęła go na zewnątrz pociągu. Był to major Iwanowski, który dostrzegł, że Niemiec trzyma się jedną ręką za uchwyt przymocowany tuż przed wejściem. Miał problem z utrzymaniem równowagi, lecz chciał z powrotem wejść do lokomotywy. Stefan wyciągnął pistolet i z całej siły walnął nim w palce Niemca, który puścił poręcz i wyleciał z pociągu.

Wartecki dopiero wtedy się otrząsnął.

– Zatrzymaj pociąg – zlecił maszyniście, który posłusznie wykonał rozkaz chłopaka.

Iwanowski wyskoczył z lokomotywy i przestawił bocznicę w odpowiednią stronę. Zauważył, jak Niemcy wypchnięci z lokomotywy próbują z powrotem się do niej dostać. Machnął w maszyniście, żeby jechał. Pociąg ponownie został wprowadzony w ruch, a major, korzystając z jego niewielkiej prędkości, w biegu wskoczył do niego. Śledził wzrokiem, czy Niemcy są blisko pociągu.

Z drugiej strony jeden z przeciwników złapał się za poręcz i podciągnął się, próbując nogami stanąć na drabince. Krzysztof uniemożliwił mu to, kopiąc go w twarz tak, że ten był zmuszony puścić poręcz.

Przechwycili lokomotywę, która ponownie zmierzała do Poznania.

– Przepraszam bardzo, że wam nie pomogłem – usprawiedliwiał się maszynista. – Musiałem pilnować prędkości pociągu, żeby nie skręcić.

Major oraz Krzysiek ciężko dyszeli po stoczonej walce. Pierwszy z nich powstał i poklepał go po ramieniu. Zdawał sobie sprawę, że gdyby nie jego nagłe zahamowanie, prawdopodobnie nie zrozumieliby, że pociąg został przejęty przez wroga, a Paderewski zmierzałby do Warszawy z pominięciem Poznania.

– Czy cokolwiek trzeba tutaj pomóc przy obsłudze pociągu? – spytał Wartecki, który wiedział, że do obsługi takiej lokomotywy potrzeba co najmniej dwóch maszynistów.

– Poradzę sobie, nie trzeba.

– Bez węgla nigdzie nie ruszymy. Pozwól sobie pomóc.

Maszynista przystał na pomoc chłopaka, który zabrał łopatę, napełniał ją węglem i jej zawartość wrzucał do kotła parowego. Wszystko po to, aby puścić machinę w ruch. Iwanowski, widząc, że nic tu po nim, wrócił do gości.

 

– Co się stało? – zmartwił się Paderewski. – I gdzie jest pan Wartecki?

– Pozostał w maszynowni, żeby pomóc napędzić ten pociąg, abyśmy mogli spokojnie dojechać do Poznania. Niemcy przejęli pociąg i siłą chcieli nas skierować do Warszawy.

Pianista przetłumaczył na angielski słowa Iwanowskiego, na co pułkownik Wade oraz komandor Rawlings gniewnie powstali i poprosili o telefon. Chcieli zameldować o wszystkim Armii Królewskiej. Paderewski uspokoił ich, mówiąc, że nie ma oficjalnych dowodów na atak niemiecki, a oni wszystkiego się wyprą. To są geniusze manipulacji i odwrócą wszystko tak, że to Anglików przedstawią w złym świetle. Wojskowy nie wyglądał na przekonanego, ale zgodnie z zaleceniem Ignacego usiadł i nie rozpętywał burzy.

0 0 votes
Article Rating

Strony: 1 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x