fb Rozdział VI: W drodze do wolności – część 1 - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział VI: W drodze do wolności – część 1

15 lipca 2019
Pobierz w formacie PDF

Poznań, Polska – 4 listopada 1918 roku

 

Na życzenie Joanny Warteckiej zwołano posiedzenia o godzinie dziesiątej. Mimo wczesnej pory słońce tak mocno dobijało się do pomieszczenia, że odwracała głowę od okna. Był słoneczny, choć mroźny dzień, lecz informacje, które miała do przekazania, wprowadzą radość w ich myślach. Razem z Wiktorią czekały na Wierzejewskiego. Od razu polubiła go za energiczność w działaniu, bo nim zdąży przywołać do siebie pierwsze wątpliwości, jest już w połowie akcji. Jego energia łączy się z młodym wyglądem. Gdy go zauważyła po raz pierwszy, pomyślała, że ma, góra, dwadzieścia dwa lata. Ogromnie się zdziwiła, gdy się dowiedziała, że brakuje mu jednej wiosny do trzydziestu.

Po chwili wbiegł do pomieszczenia ze zmartwionym wyrazem twarzy.

– Kolejne powołania do wojska pruskiego?

Zazwyczaj kiedy zwoływano zebranie Polskiej Organizacji Wojskowej na czyjeś życzenie, informacje nie były dobre. Najczęściej spotykali się ze względu na kolejne powołania do wojska pruskiego albo któraś z pań przynosiła informacje o planowanych przeszukaniach w mieszkaniach Polaków. Ale tym razem Joanna miała pozytywne wieści.

– Nie, zebrałam was, bo mam dobre informacje, którą możemy wykorzystać przeciwko Niemcom. – Panna Rodnas już od dłuższego czasu pragnęła usłyszeć tę wiadomość, lecz Joanna nie chciała się powtarzać, dlatego czekali na Wierzejewskiego. – Dostałam informację z Kilonii, że nawet armia niemiecka buntuje się przeciwko rządom Cesarza.

Obydwoje spojrzeli na Wartecką, zastanawiając się, czy nie upadła na głowę. Armia niemiecka znana była ze swojego wyszkolenia, ale przede wszystkim z lojalności względem władzy i osoby Cesarza. Każdy z nich oddałby swoje życie za niego, a tu Joanna mówi, że nie chcą już dłużej nadstawiać karku? Brzmiało to dla nich niedorzecznie.

– Jesteś pewna tego, co usłyszałaś? – Nie dowierzał Wincenty.

– Całkowicie. Też w to nie wierzyłam, ale te informacje przekazał mi ten sam człowiek, który dostarczył wcześniejsze wiadomości o przeszukaniach albo o kolejnych powołaniach do armii pruskiej. Jak dobrze wiemy, każda z nich się sprawdziła.

Wincenty i Wiktoria spojrzeli po sobie. Wciąż się zastanawiali, czy ich naturalny aparat słuchowy nie odmawia im posłuszeństwa. Kiedy zrozumieli, że wszystko z nim w porządku, Wiktoria zapytała.

– Niemniej, co to ma wspólnego z nami i z naszymi działaniami?

– Powstał pierwszy bunt przeciwko służbie w niemieckiej armii. Wojna jest już praktycznie zakończona i Niemcy nie mają kim walczyć.

– To świadczy, że będą szukać wśród nas, a więc szykują się kolejne powołania do wojska – zauważył założyciel Polskiej Organizacji Wojskowej.

– Nie tym razem. Cesarz jest bliski abdykacji, a członkowie państw Ententy chcą, aby ustrój władzy w Niemczech się zmienił i zmierzał w stronę demokracji. – Dostrzegła, że nie wie, do czego zmierza. – W państwie niemieckim zapanuje chaos, już panuje, i nie ma kogoś, kto to uporządkuje. Zatem skoro nie ma władzy, nie ma komu służyć. Nie ma komu służyć – będą kolejne dezercje z wojska.

– Dezercje z wojska dzieją się na terenie Niemiec, ale nie u nas – zauważyła Wiktoria. – W Wielkopolsce Niemcy są bojowo nastawieni do działania.

– Nie prawdziwa armia, tylko Heimatschutz. Niemieccy ochotnicy, którzy chcą wziąć za broń i wymierzyć Polsce karę za to, że śmiała im się przeciwstawić. To są w większości młodzieńcy ślepo zapatrzeni w Cesarza – poprawił ją działacz.

– W takim razie możemy się spodziewać, że Heimatschutz zniknie z Polski?

– Źle rozumujesz, Wiktoria. – Wartecka zabrała głos. – Nie oddadzą nam tak łatwo Wielkopolski, za dużo wysiłku w to włożyli, żeby tak bez walki się poddać. Zmierzałam ogólnie do tego, żeby wypuścić plotkę wśród niemieckich oficjeli o tym, że szykuje się w Poznaniu kolejny bunt.

– Wtedy rozpoczną się przeszukania mieszkań.

– Jeśli już, to nie polskich. Będą poszukiwać głównego prowodyra strajku wśród Niemców. Nastąpi zamieszanie w armii i możliwe, że kolejne dezercje w armii pruskiej.

Panna Rodnas i Wincenty Wierzejewski patrzyli na siebie, nie wiedząc, co sądzić o pomyśle Warteckiej. Jedno poszukiwało u drugiego odpowiedzi. W końcu przystali na pomysł starszej działaczki Polskiej Organizacji Wojskowej.

– Mogę pójść do Cytadeli i przekazać tę informację naszym chłopakom działającym w straży ludowej. – Jak zwykle pierwszy chęć do działania wykazał Wierzejewski.

– To nic nie da – utemperowała go. – Jeśli wypuścisz informację wśród żołnierzy, to nikt ich nie wysłucha. To są pionki, które nie mają realnego wpływu na szachowanie króla. Plotka musi zostać wypuszczona na górze.

– Widzę, że już masz dokładnie zaplanowane, jak to zrobić?

– Jest organizowany bankiet z okazji podpisania trzeciego rozbioru Polski i zagarnięcia ziem wielkopolskich przez Prusy. Nadburmistrz nic ci nie mówił? – zdziwiła się, że Wiktoria nic nie wie o bankiecie organizowanym przez Ernsta.

– O tym akurat wiem. Przecież po części odpowiadałam za organizację tej imprezy. Jednakże nie porozmawiamy ze sobą w jej trakcie. Będę przyklejona do burmistrza miasta.

– Lepiej zacznę już szukać odpowiedniej sukni. Kilka jeszcze mi się ostało z czasów małżeństwa z Hansem. Mam nadzieję, że w którąś się zmieszczę.

– Widzę, że ja już jestem zbędny. Powiedzcie, kiedy będziecie gotowe i ustalimy dalsze szczegóły waszej akcji i jak się macie zachowywać.

– Wincenty, kobiecie chcesz mówić, jakie ma mieć maniery? – żartobliwie drażniła się z nim Joanna. Zrozumiał ukryty przekaz i skierował się do wyjścia. – Wyślę kogoś do ciebie, kiedy uroczystość się skończy. Ustalimy dalszy ciąg akcji. Myślę, że nasze działania dyplomatyczne, tak to nazwijmy, będą tylko wstępem do działań militarnych.

Był gotowy na następne kroki. Bezczynność wręcz go dobijała i gdy nic nie robił, czuł, że nie żyje. Chciał być potrzebny innym i działalność w Polskiej Organizacji Wojskowej dawała mu takie możliwości.

– Bankiet jest jutro, więc chodźmy się przygotować – zasugerowała Wiktoria, na co Joanna przystała.

0 0 votes
Article Rating

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x