fb Rozdział VI: W drodze do wolności – część 2 - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział VI: W drodze do wolności – część 2

18 lipca 2019
Pobierz w formacie PDF

Przygotowania do bankietu trwały w najlepsze. Joanna odwiedziła mieszkanie Wiktorii, aby przekonać się, czy dziewczyna ma odpowiednio dostojną suknię na tę uroczystość. Przeglądając jej szafę, głęboko westchnęła i wyszły po zakupy na Garbary. Tam wybrały odpowiednią suknię, która podkreśli jej wygląd oraz zadziała czarująco na niemieckich mundurowych. Zabrały ją do mieszkania Warteckiej.

Wybiła popołudniowa godzina, kiedy przybyły do domu i rozpoczęły przygotowania do bankietu. Dla Weroniki wybrała suknię, która od pasa w dół była niebieska z różowymi wstawkami. Tego samego koloru była część gorsetowa. Zdecydowała się na wersję z długimi rękawami, bo w krótkich wyglądałaby jak ladacznica, natomiast w długich wyglądała jak dama. Na wysokości piersi były wyszywane lilie, symbol niewinności. A cały jej strój został dopełniony długimi, rozpuszczonymi blond włosami oraz niewinnym spojrzeniem.

Wartecka o mało nie padła z wrażenia.

– Dzisiaj każdy mężczyzna będzie się oglądał za tobą…

– Mnie obchodzi to, żeby tylko ten jeden patrzył na mnie przez całe życie tak jak oni.

– Wcale się nie dziwię, że Krzysiek się w tobie zakochał.

Chwilowo obydwóm zabrakło obecności Krzyśka. Joanna tęskniła za swoim synem, a Wiktoria za ukochanym. Wiedziały, że ma ważną misję do wykonania, o której wiedzą wyłącznie Korfanty oraz Naczelna Rada Ludowa. Jednakże gdyby jej syn zobaczył, jak wygląda panna Rodnas, zapomniałby o nienawiści, jaką darzy szkierbów.

Joanna wyciągnęła z szafy odpowiedni kapelusz i włożyła go na głowę Weroniki. Pomyślała, że wyglądała jak Wenus, która opuściła swoją muszlę i postanowiła założyć ubranie. Jakąkolwiek suknię ubrałaby Wiktoria i tak będzie pięknie wyglądać. Obydwie zauważyły, że za chwilę słońce będzie schodzić za horyzont, dlatego Wartecka pogoniła pannę Rodnas, by ta udała się do siebie.

Gdy została sama, usiadła przy swojej toaletce i nałożyła troszkę pudru, podkreśliła usta oraz rzęsy. Jej przygotowania przypominają te, które robiła to jako panna Kenig. Nie było miesiąca, aby wraz z mężem nie zostali zaproszeni na bankiet. Było to trzydzieści lat temu, a teraz zapomniała, jak to jest wychodzić na takie uroczystości. Od momentu, kiedy odnowiła kontakty ze starymi znajomymi, wciąż jest zapraszana na większe wydarzenia. Już nie odbywają się one z taką intensywnością jak za czasów pierwszego małżeństwa, ale nie daje się zapomnieć gościom.

Gdy słońce schowało się za horyzontem, pod jej kamienicę podstawiono dorożkę. Chwilę później woźnica zapukał do drzwi.

– Otwarte. – Otworzył drzwi. Nie wchodził do środka, tylko przekazał informację przez próg.

– Panno Kenig, wóz został przygotowany. Będę na panią czekał na dole.

– Dobrze, dziękuję za informację. Zaraz zejdę.

Woźnica zamknął drzwi, zostawiając Wartecką sam na sam ze sobą.

Już dawno nikt nie używał jej nazwiska z pierwszego małżeństwa. Tylko osoby pochodzenia niemieckiego wciąż wypominały jej poprzednie nazwisko. Ludność polska zapomniała o jej niemieckim małżeństwie ze względu na działalność w Polskiej Organizacji Wojskowej dla Zaboru Pruskiego. Jednakże, póki może skorzystać na swoim niemieckim nazwisku, to nie zamierza się go pozbywać.

Za dużo czasu spędziła przy toaletce. Spojrzała ostatni raz na swoje kasztanowe włosy, które zaplotła w kok. Było to niemodne, ale idzie na spotkanie z niemieckimi oficjelami, gdzie ostatnim tematem, jaki będzie poruszany, jest moda.

Założyła futrzany płaszcz i zeszła do przygotowanego dla niej powozu. Z pomocą woźnicy usiadła na wygodnym fotelu. Jechali do zamku cesarskiego znajdującego się naprzeciwko poczty. Wciąż się zastanawiała, dlaczego Cesarz uparł się, że poczta w Poznaniu ma być naprzeciwko jego zamku. Były to chwilowe myśli, bo zostały zaraz zastąpione rozmyślaniami związanym z działaniami. Wiktoria miała skupić na sobie uwagę wszystkich oficjeli niższych rangą. Miała prowadzić z nimi rozmowę do momentu, kiedy Wartecka nie przekaże wyższym dowódcom informacji o planowanym buncie wśród niemieckich żołnierzy. Mimo iż Kilonia jest pierwszym przykładem buntu ich żołnierzy, to nie będą skorzy, by jej uwierzyć, gdy poinformuje ich o kolejnych rewolucjach. Pomoże w tym informacja, uzyskana niedawno od wywiadu francuskiego, że kolejne miasta z Hamburgiem na czele zbuntowały się przeciwko władzy. Tego już nie mogą potraktować jako przypadek.

Dojechali na miejsce. Przed wejściem stał burmistrz Poznania Ernst Wilms i witał każdego gościa osobiście. Troszkę zdziwiło to Wartecką. Sądziła, że zrobią to służba lub ewentualnie kelnerzy. Ukrywając zaskoczenie, podeszła do wejścia i szeroko uśmiechnęła się do urzędnika miejskiego.

– Pani Kenig, raduje się moje serce na pani widok.

– Dziękuję za zaproszenie. – Miała wrażenie, że Niemcy nie patrzą podejrzliwie jedynie na szarmanckie maniery względem nich. – Postaram się najlepiej, jak mogę, uczcić tę uroczystość swoją osobą.

Wchodząc do środka, spostrzegła Wiktorię, która jako druga witała gości.

– Witam serdecznie, pani Kenig. Czy życzy sobie pani, abym była pani przewodnikiem i pozwoliła się oprowadzić po bankiecie?

– Dziękuję, panno Rodschitz. -Nie zapomniała jej niemieckiej przykrywki. – Lubię sama się rozglądać.

– Wiele się zmieniło, może się pani zgubić. Dlatego moja propozycja jest wciąż aktualna. – Mrugnęła porozumiewawczo, tak iż Joanna zrozumiała, że rozeznała się w sytuacji i może jej pomóc.

– W takim razie będę zaszczycona.

Przewodniczka Joanny poprowadziła ją przed przygotowane stoły, gdzie stali oficjele wojskowi. Joanna zauważyła, że żołnierze ustawili się według podziału na stopnie. Oberlautnauci rozmawiali przy jednym stoliku, hauptmani przy następnym i tak powoli Wiktoria prowadziła ją ku scenie i im bliżej się znalazły, tym z wyższymi dowódcami się mijały. Zauważyła krąg dyskutantów złożonych z dowódców batalionu, a potem tuż przy samej scenie stali dowódcy pułku, którzy mieli na wijącej się kokardzie wybite dwa medale.

Później Wiktoria przyprowadziła ją do żeńskiego grona, gdzie znajdowały się żony szanowanych oficjeli. W odróżnieniu do tych pochodzących z Francji, one nie nawiązują jako pierwsze rozmowy z nowo przybyłą osobą. To ona musi się uprzejmie zapytać o to, czy panie życzą sobie jej obecności. Joannie to odpowiadało.

– Mam nadzieję, że nie zawiodłam pani oczekiwań. – Weronika Rodschitz przerwała chwilę ciszy.

– Absolutnie, dzięki pani łatwiej jest mi się odnaleźć wśród zebranych gości.

– Pozwoli pani, że tutaj panią opuszczę. Myślę, że jeszcze będziemy miały czas, by porozmawiać.

– Nie zatrzymuję pani.

Weronika pokłoniła się i odeszła witać kolejnych gości. Joanna rozejrzała się dookoła. Wiedziała, gdzie miała się udać i zrobiła to od razu. Wybrała krąg, gdzie zbierają się oberleutnanci, czyli majorowie. Niemcy za wszelką cenę chcieli się odróżnić od innych armii. Tyczyło się to również stopni wojskowych i tak zamiast majora jest oberleutnant czy zamiast pułkownika jest oberst. Do wyższych nie opłacało się podchodzić. Oczywiście porozmawialiby z nią, bo część znała ją przez wzgląd na jej zmarłego przed wieloma laty męża, ale z punktu wywiadowczego nie osiągnęłaby takich rezultatów, jakich oczekuje Polska Organizacja Wojskowa z Wierzejewskim na czele. Najwyższy stopień przypisany do poszczególnego garnizonu to komendant, po niemiecku Offiziersstellvertreter. Jednakże to majorowie koordynowali ich działaniami.

Wybrała stolik, przed którym stało kilku z nich.

– Przepraszam, panowie oficerowie, czy mogę się przyłączyć do waszej dyskusji? – zapytała z nienagannym niemieckim akcentem. Choć przez wiele lat mieszkała w Poznaniu, nie zapomniała, jak Niemcy mają wyczulone zmysły, gdy ktoś niewyraźnie używa ich języka.

– Oczywiście panno Kenig, zapraszamy – zaprosił jeden z nich. Miał strasznie długi nos oraz szorstki wyraz twarzy. Wiedziała, że nie chciałaby mieć z nim do czynienia i choć próbował być miły i tak ją tylko przerażał.

Dołączyła do stołu.

– Jest nam przykro z powodu pani męża. Wiemy, że minęło wiele lat, ale na pewno strata tak wielkiego patrioty musiała być dla pani bolesna.

Joanna, oceniając jego „wielkość” z perspektywy czasu, nie rozumiała, o czym mówi oficer. Firma jej męża zajmowała się tworzeniem poszczególnych komponentów dla rozwijającego się przemysłu hutniczego oraz elektrycznego. Hans nigdy nie powiedział Joannie, jakimi dokładnie komponentami zajmuje się jego firma, lecz pewnie w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku zadbano, żeby zajmowała się częściami do karabinów, czołgów, dział i innych elementów broni. Podobnie jak większość firm z tamtego okresu.

– Trzeba jakoś żyć – odrzekła ze swobodą, zmieniając temat. – Choć nastały ostatnio dla nas smutne dni, musimy się cieszyć, bo obchodzimy wielką rocznicę.

Kiedy tematy schodziły na interesy, potrafiła płynnie lawirować wokół kłamstw, które im mówiła. Tylko ona umiała rozróżnić, co jest kłamstwem, a co prawdą. Oficerowie uznali jej słowa za prawdę.

– Faktycznie, ostatnio nasza armia nie ma dobrej passy – odpowiedział oficer, który martwił się o samopoczucie Warteckiej. Na plakietce przypiętej do munduru miał napisane: mjr Muller. – Jednakże wiem, że to tylko kwestia czasu, kiedy znowu staniemy się dominującą siłą w Europie i na świecie.

Zważywszy na to, że cały świat jest przeciwko wam, na pewno wam się to uda – pomyślała Joanna, która przewidywała, że dla Niemiec nastąpią ciężkie czasy.

– Też wierzę, że w końcu nastanie dla nas wielki czas – poparł go jeden ze współtowarzyszy broni, który odwrócił się, żeby wziąć od kelnerki usługującej na bankiecie kolejnego szampana. – Będzie o nas głośno, a chwała Cesarstwa Niemieckiego będzie się rozchodziła od Nowego Jorku aż po Tokio.

Następny z oficerów też chciał wznieść okrzyk radości, lecz Muller podstawił nogę Polce, która wylała wszystkie kieliszki na szorstkiego majora.

– Ty wredna, durna suko! – wrzeszczał na cały głos. – Patrz, co zrobiłaś mojemu mundurowi!!! – Leżącą dziewczynę pociągnął za włosy i skierował jej wzrok na swój poplamiony mundur.

0 0 votes
Article Rating

Strony: 1 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x