fb
  • Gary & Litin: Maroszek – Rozdział 2
  • Heroes: Bunt Nekromantów – Część 10 Part 1
  • Gary & Litin: Maroszek – Rozdział 1
  • Rozdział XI: W drodze do wolności – część 2

    30 września 2019
    Pobierz w formacie PDF

    Prezydium Policji, Poznań 28 grudnia 1918

     

    Niemiec widział, że sytuacja w pobliżu prezydium policji staje się coraz bardziej niebezpieczna. Mimo, że od momentu pierwszych strzałów minęło już kilka godzin Polacy zwinnie objęli kontrolę nad pocztą, dworcem kolejowym oraz kilkoma obiektami wojskowymi. Doradzał gubernatorowi, żeby wysadzić składy z bronią, aby podludzie nie mogli skorzystać z zapasów amunicji, lecz on przejmował się opinią zachodu odnośnie odbioru akcji, niż konsekwencjami militarnymi. Po raz pierwszy zamierzał wykazać się niesubordynacją względem swojego przełożonego, ale jeden z jego żołnierzy doniósł mu o podbiciu arsenału przez polskie wieprze.

    Spostrzegł, że jeden oddział zmierza od strony ulicy rycerskiej, drugi natomiast zbliżał się od hotelu Bazar. W sumie było z dwustu wieprzy, które zmierzały na rzeź. Z prezydium policji miał dobry widok na bitwę. Przeczesał blond grzywkę i czekał aż Polacy sami podejdą i dadzą się zastrzelić. Jednakże po chwili zdał sobie sprawę, że należy zminimalizować liczbę kwiczących świń zmierzających na budynek. Złapał Gewehra i ruszył na pomoc oddziałom z ulicy rycerskiej.

     

    Już dawno minęła północ. Kiedy ciemność zapanowała Wartecki poczuł zmęczenie w chwilach, kiedy chował się przed pociskami z Niemieckich mauserów i miał chwilę wytchnienia. Kiedy dostrzegł możliwość oddania strzału wyłaniał się i wypuszczał niosący śmierć pocisk. Choć Niemcy byli już w odwrocie, to udało im się wielu z oddziału Krausego ranić, ale jeszcze nikt nie zginął, co uznawał za cud.

    Pomimo nocnej pory walki nie ustawały, o każdy metr toczyła się zażarta walka. Ukochany Wiktorii podejrzewał, że amunicja szybko im się skończy, ale najwidoczniej nie docenił ilości, którą razem z Paluchem i Wierzejewskim ukradł z arsenału wojskowego. Prowadzili równą wymianę ognia z niemieckim wojskiem. Krok po kroku zdobywali przewagę spychając szkierbów w stronę Prezydium Policji. Krause zakładał, że z pozostałych stron również nadciąga POW i wspomoże ich w walkach w tej części miasta.

    – Czemu szkierby wyłączyły prąd? – zastanawiał się Krzysiek.

    – Najprawdopodobniej chcieli, byśmy nie widzieli, do kogo strzelamy.

    Dla porucznika było to oczywiste, gdy dostrzegli jak ubrani są Polacy. Większość z uczestników rewolty była żołnierzami w armii cesarskiej w trakcie wielkiej wojny. Gdy zdezerterowali od razu przyłączyli się do POW, organizacji stworzonej specjalnie dla nich. Korzystali z niemieckich metod walki, broni, a nawet umundurowania, zatem oczywistym jest fakt, że jeśli Niemiec lub Polak zauważy przypadkowego żołnierza w niemieckim umundurowaniu może pomylić Niemca z Polakiem i wice wersa. Niemcy najwidoczniej wiedziały, jak są rozlokowane ich oddziały, inaczej nie zdecydowałyby się na taki krok.

    Na ulicy pojawiło się więcej odpadków z budynku, niż trakcie rozbiórki budynku. Pociski były wysyłane albo w powietrze, albo w budynki, nieliczne z nich trafiały w powstańców. Nie było czasu dobrze wymierzyć, co mocno irytowało Krzyśka. Nie miał złej celności z karabinu i jak z ojcem strzelali do puszek po konserwach, to z czterdziestu metrów trafiał pięć na dziesięć. Jednakże wtedy miał czas, aby wymierzyć. Teraz szkierby mu nie dają ani chwili. Wychylając się miał wrażenie, że wystawia im się na cel i choć szybko się chował, to czuł się jak królik, który ucieka przed stadem myśliwych, któryś z nich w końcu go trafi.

    Jednakże na ten moment szczęście mu dopisywało. Od momentu swojej akcji z wbiegnięciem do budynku drugi raz nie próbował szczęścia. Wolał nie sprawdzać, jak bardzo jest ono po jego stronie.

    – Tych szwabów jest jak mrówek! – krzyknął jeden z Polaków.

    – Dodatkową schodzą się ze wszystkich stron?! – dodał następny.

    Wartecki wyjrzał spod muru i miał wrażenie, że dwoją się i troją. Pomimo liczby oddanych strzałów jest ich jeszcze więcej, niż było na początku walki o ulice prowadzącą do prezydium Policji.

    Wtem spojrzał na jednego z Niemców, który ustawił się w pozie, jakby coś z ręki wypuścił. Krzyśkowi natychmiast się to źle skojarzyło. Spojrzał w niebo i … był to granat, który wylądował tuż pod jego nogami. Zdołał tylko odskoczyć, gdy granat wybuchnął i zniszczył mur, za którym się schował.

    Był przykryty pościelą złożoną z kurzu. Przez chwilę do jego świadomości nic nie dochodziło, a wszystkie odgłosy wydawały się odległe. Nawet dwie osoby, które do niego leciały biegły do niego z głębokiej otchłani. Nie reagował, gdy wzięli go za ręce i ściągnęli do wnętrza jednej z kamienic.

    – Wartecki! Wartecki! – próbował przemówić do niego jeden ze współtowarzyszy. Dopiero, gdy uderzył go z liścia w policzek zobaczył, że był to Krause.

    Świadomość powoli do niego wracała. Świat, będący w głębi, powoli się przybliżał. Wszelkie strzały i wybuchy ponownie stały się bliskie. Czuł, że ktoś go trzyma za bark w pozycji półsiedzącej, a podporucznik siedział naprzeciwko.

    – Co się stało?

    Nie wiedział czy pytanie było odpowiednie. Miał wrażenie, że od momentu, gdy granat przy nim wybuchnął, minęły całe wieki i przegapił co najmniej dalsze walki o wyswobodzenie Poznania. Edmund zaśmiał się w stronę młodzieńca.

    – Masz więcej szczęścia niż rozumu panie Wartecki.

    – Ponownie zrobiłem coś złego? – Jeśli strzelanie do wrogów, z powodu chęci odzyskania wolności traktujemy, jako coś dobrego.

    – Ktoś tam na górze czuwał nad panem, by zauważył pan granat lecący do pana. Opatrzność Boża jest po naszej stronie. – Podał mu mausera do ręki. – Czas wykorzystać jej łaskę.

    Następnie wstał i ruszył z powrotem do walki. Chwiejnie Wartecki wstał o własnych siłach i wybiegł na ulicę. Gdy już na niej był wszystkie zmysły z powrotem wróciły do swojego działania. Przeładował swojego mausera gewehra i ponownie raził Niemców pociskami. Dostrzegł, że nie posuwają się bliżej Prezydium, tylko cały czas stoją w miejscu.

    – Panie poruczniku! – odwrócił się w jego stronę, na co Wartecki wskazał mu na jedną z kamienic.

    Paluch natychmiast na nią spojrzał i zrozumiał, co student chciał mu przekazać. Wziął kilku ze swoich żołnierzy i wszedł do jednej z kamienic, która nie była przez nikogo obstawiona. Chwilę później spostrzegł, że zajęli swoje miejsca i rozpoczęli ostrzały kamienic, w których ukrywali się Niemcy. Kilku z nich trafili, a następnych kilku wyszło z niej wycofując się w stronę Prezydium.

    A niech was piekło pochłonie. – klął Krzysiek w myślach i z pozostałymi ludźmi wybiegł na środek ulicy i rozpoczęli ostrzał do wszystkich przeciwników wywabionych przez Palucha. Od tej chwili dużo szybciej zdobywali metry i zdecydowanie zbliżali się do Prezydium Policji. Pilnowali, żeby żaden z Niemców nie wszedł do którejś z kamienic, a jeśli już któryś to robił, to szybko wchodził tam oddział i go neutralizował.

    Wybił już dzień. Krzysiek nie wiedział, jak jest w pozostałych częściach miasta, bo był zaabsorbowany walką o znienawidzone prezydium Policji. Jeśli je podbiją zadadzą głęboki cios niemieckiej dominacji w Poznaniu. To właśnie w tym budynku przetrzymywano i przesłuchiwano Polaków oskarżonych o spiskowanie przeciwko Niemieckiemu cesarzowi. Wyślą tym sygnał do Berlina, że Poznań należy do Polaków i nigdy nie był Niemiecki.

    W trakcie zbliżania się Wartecki dostrzegł … Niemca, z którym walczył w pociągu. Natychmiast wymierzył karabin w jego stronę i strzelił. Chybił. Przeładował szybciej, niż zazwyczaj, aby oddać kolejny strzał. Ponownie pocisk minął cel. Wróg zauważył, że znajduje się na celowniku zawziętego Polaka. Oddał strzał w jego stronę, ale też nie trafił. Ukochany Wiktorii schował się za murem, przeładował broń i wychylił się by oddać strzał. Nie zdążył nacisnąć na spust, gdy minimalnie nad nim pocisk wbił się w ścianę, a odłamki kurzu spadły mu na głowę.

    Jego determinacja zmalała, gdy zdał sobie sprawę, jak po raz kolejny szczęście się do niego uśmiechnęło. Zdawał sobie sprawę, że jeśli nie będzie kontrolował swoich emocji, w końcu wystawi się na któryś z wrogich pocisków. Podobnie jak jego ojciec. Wyjrzał zza muru, czy sytuacja na ulicy się uspokoiła. Wrogowie skupili się na innych celach, głównie zależało im na wycofaniu się do Prezydium, nawet nie strzelali już do oddziału Palucha, który zwiększył tempo, ale też udało im się dwóch Niemców położyć.

    Wartecki dołączył do oddziałów, którzy radośnie biegli w stronę prezydium Policji.

    – Pokażmy tym szkierbom, na co nas stać! – Jeden z rewolucjonistów zachęcał do walki i wybiegł przed oddział.

    Wartecki chciał dołączyć do niego, lecz wtedy dostrzegł, jak rewolucjonista oberwał z kilku pocisków. Nie dostrzegł, gdzie dokładniej oberwał, ale częstotliwość trafionych strzałów była zbyt duża, żeby mógł to zrobić jeden żołnierz z mauserem. Musiało być ich co najmniej kilku albo …

    – Maximy! Chować się! – Rozkazał podporucznik i Krzysiek natychmiast schował się do jednej z kamienic. Podobnie pozostali znaleźli schronienia przed karabinami maszynowymi. Niemcy czekali na nich, aby urządzić im mocne powitanie pod prezydium.

    Maximy to były popularne karabiny maszynowe w armii niemieckiej. Dzieliły się na ciężkie oraz lekkie. Ciężki karabin mógł wystrzelić dwieście pięćdziesiąt naboi na jednej taśmie, lekki sto. Wzrok Krzyśka nie zanotował, skąd padały strzały, ale rozpoznał w znajomą twarz w rannym powstańcu. Był to Franciszek Ratajczak, jeden z członków Służby Straży i Bezpieczeństwa.

    Zapomniał o Niemcu, którego tak bardzo chciał postrzelić, zależało mu teraz, żeby ściągnąć działacza SSiB z miejsca ostrzału. Choć krew wylewała się dookoła niego nie chciał pokazać, że jest gorszy od Niemców. Przeładował swojego Mausera i dwa razy strzelił. Wartecki docenił jego celne oko i zdał sobie sprawę, że właśnie takich żołnierzy potrzebują, żeby ich akcja mogła się rozwijać.

    0 0 votes
    Article Rating

    Strony: 1 2

    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments
    0
    Would love your thoughts, please comment.x
    ()
    x