fb Rozdział XXIV: Bunt Charny - Strona 2 z 2 - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział XXIV: Bunt Charny

21 listopada 2019
Pobierz w formacie PDF

To dobrze, że chociaż z wrogiem, a nie wszczyna buntu wśród nas.

– Charna! – Dziewczyna momentalnie przybiegła, a w jej oczach świeciła się chęć działania. – Zbierz kilku ludzi i zbadaj te tunele w poszukiwaniu zapasów wody. Jeśli ktokolwiek ocalał, natychmiast przyprowadzasz go do Riona, który zajmie się leczeniem rannych.

Charna przechodziła między ludźmi, którzy byli pogrążeni w żałobie i panice, bojąc się o jutro. Sorsha przed bitwą powiedziała jej, że to dowódcy muszą dawać pozory odwagi, żeby inni wierzyli w ich moc i potęgę, zwłaszcza w tych ciężkich czasach, dlatego też przechadzała się wśród zrozpaczonych ludzi i pokrzepiała ich swoją odwagą. Szukała odpowiednich kandydatów do zadania.

Wszyscy byli ranni. Niektórzy nie tak dotkliwie, żeby było trzeba skracać ich mękę, ale Rion będzie miał mnóstwo roboty. Przechadzając się w wśród gawiedzi, dostrzegła jednego silnego kowala, który nie mógł rozstać się ze swoim młotem. Uderzał nim w przypadkowy miecz, próbując go naostrzyć.

– Jak cię zwą, kowalu? Mam zadanie dla tych, którzy potrafią posługiwać się jakimkolwiek narzędziem, a widzę, że nieźle sobie radzisz z młotem.

Młody kowal nie wyglądał na zainteresowanego pomocą.

– Jestem zajęty.

– Czym? Przecież w podziemiach nie działa żadna kuźnia, więc niczego nie jesteś w stanie wykuć.

Urażony kowal wyszedł naprzeciw swojej rozmówczyni. W oczy rzucały się jej wielgachne muskuły rzemieślnika i czarne włosy, zupełnie jakby iskry spaliły mu je na czarny popiół.

– Słuchaj, dziecinko. – Tak dawno nie słyszała tych słów, że aż sama się zdziwiła, że ktoś ją jeszcze tak postrzega. – Nie mam zamiaru nikomu pomagać, ani nic robić, czy to jest jasne? A teraz spadaj, zanim zgruchotam twoje kości.

Charna ani trochę się go nie przestraszyła.

– Zdajesz sobie sprawę, że rozmawiasz z giermkiem Tyris Lockenhole i już za samą odmowę rozkazu mogę cię wysłać na gilotynę?

Kowal, słysząc godność słynnej rycerki, przeraził się, upadł na kolana i prosił o wybaczenie. Dla Charny była to komiczna sytuacja już za samo nazwanie jej dzieckiem, ale za jeszcze śmieszniejsze uważała, że silniejszy od niej przeciwnik upadł do jej stóp z powodu użytych słów.

– Proszę o wybaczenie, panno Aberville. Nie poznałem pani, myśląc, że jesteś jedną z tych, którzy próbują nakłonić mnie przeciwko Tyris Lockenhole. – Kazała szybko powstać kowalowi i prosiła o dalsze wyjaśnienie. – Przyszło do mnie dwóch typków, którzy wyglądali na kupców. Chcieli mnie przekupić, żebym ich wspomógł we wzbogaceniu się. Mówili, że wiedzą, jakie dobra będą potrzebne mieszkańcom za kilka miesięcy i jeśli już zaczną gromadzić te zasoby, to przyjdzie ktoś do nich i będzie chciał je zakupić. Mówił coś, że tak działa prawo rynku.

Ledwo jesteśmy jeden dzień pod ziemią, a niektóre szumowiny już myślą jak się wzbogacić kosztem biednych – pomyślała Charna. Chciała tak bardzo mieć wroga, to go ma. Jeżeli szybko go nie znajdzie i go nie ukróci, to wywoła niemały zamęt wśród ludności.

– Poczekaj tutaj na mnie. Przekażę tą informację pannie Locknehole i jak wrócę wykonamy zadanie, które mi powierzono.

Przez chwilę, się zastanawiała, czy nie powinna już jej określać mianem królowej Erathii. Nawet jeśli inne miasta też zbiegły do podziemi, podobnie jak oni, to zrobiła to niewielka część populacji. Eksploracja tuneli wykaże, ilu przetrwało Rozliczenie, ale spośród ocalałych najpewniej tylko Tyris będzie w stanie pokierować ludnością w ciężkich chwilach. Niemniej to nie jest problem na tę chwilę. W tym momencie pojawiły się sprawy, które nie mogą czekać na swoje rozwiązanie. Przeciskała się przez sparaliżowaną strachem ludność. Znalazła rycerkę, kiedy ta w jednej z podziemnych cel przekładała zwoje zabrane w ostatniej chwili z gildii magów w Steadwick. Tyris zdziwiła się obecnością giermka.

– Nie ciągnie cię do pracy?

– Ciągnie, ale pojawiła się okoliczność, która może zmienić wszystko.

Te słowa wystarczyły, żeby odłożyła magiczne zwoje na miejsce, a swoje myśli skupiła na tym, co panna Aberville chce jej przekazać.

– Ktoś chce się bogacić kosztem biednych. Szukając ludzi do zadania powierzonego przez ciebie, jeden z kowali powiedział mi, że były u niego osoby, które chciały wzniecić bunt przeciwko tobie. – Poprawiła się, bo użyła złych słów. – Znaczy zagrabić dobra, po które wcześniej czy później ktoś od nas przyjdzie do nich.

Już czeka ich pierwsza rebelia, a nawet dzień nie są pod powierzchnią. Dlaczego nie możemy być tak szlachetni jak elfy, tylko musimy być chciwi? – pytała się Tyris.

– Domyślam się, że mówili o wodzie. Jej zasoby mamy na maksymalnie dwa miesiące i to przy odpowiednim racjonowaniu. Teraz już rozumiesz, czemu jest tak istotna dla nas?

Charna pokiwała głową i wróciła do kowala. Razem szukali kolejnych chętnych do wyprawy po wodę. Większość mijanych przez nich ludzi albo nie pasowała Charnie, albo wymagała natychmiastowej opieki Riona Sinkarina.

Przechodząc wśród gawiedzi, Charna dostrzegła dziewczynę, która zdradzała, że miała coś wspólnego ze stanem rycerskim. Miała na sobie niebieską suknię z białymi ozdobami, która skrywała zmysłowe ciało, już wpływające na Harina, pierwszego zwerbowanego kowala.

– Jak cię zwą dziewczyno?

Zainteresowana spojrzała na Charnę. Miała gęste czerwone włosy, które uwodzicielsko współgrały z jej rysami twarzy i pełnymi ustami. Cokolwiek i jakkolwiek nie robiła, Charna miała wrażenie, że Harin wybuchnie.

Dziewczyna nie interesowała się w ogóle kowalem.

– Charna Aberville?! – Spytała zszokowana.

Już chciała pogrozić dziewczynie za zuchwałość, lecz przypomniała sobie, że znała tylko jedną dziewczynę tak mocno działającą na zmysły innych.

– Fiona Hart?! – Charna nie wierzyła własnym oczom. Była pewna, że Rozliczenie zabrało jej dusze do starożytnych, a tu ją zaskoczyła, stojąc przed nią i wywijając mieczem.

Fiona była jedną z trzech osób, z którymi Charna nawiązała jakikolwiek kontakt w trakcie szkolenia na krzyżowca. Nie były w zażyłych stosunkach, więc nie okazywały sobie wielkich czułości. Charna przekazała jej rozkazy otrzymane od Tyris Lockenhole, na co panna Hart wymachiwała mieczem, próbując przełożyć rozpierającą ją energię na prostą czynność.

Później znaleźli dwóch dobrze zbudowanych mieszczan, którzy zgodzili się pomóc. Od tego momentu cała piątka zniknęła w podziemiach w poszukiwaniu dobra, które może się okazać błogosławieństwem bądź przekleństwem. W zależności od tego, w czyje ręce wpadnie.

0 0 votes
Article Rating

Strony: 1 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x