fb Rozdział XXIX: Bunt Charny - Strona 2 z 2 - SegeWorld | Kamil "Sege" Sobik

Strona wykorzystuje ciasteczka by świadczyć usługi na najwyższym poziomie Polityka prywatności

Rozumiem
image

Rozdział XXIX: Bunt Charny

23 grudnia 2019
Pobierz w formacie PDF

Przeciwnicy wyhamowali swój impet. Wyciągali swoje dzidy, by spróbować znaleźć lukę w ścianie z tarcz i wbić iglice w krzyżowców. Nadaremno. Charna wraz z krzyżowcami cięła przeciwników na lewo i prawo. Mimo przewagi liczebnej jednostek nighońskich młodej dowódczyni udało się wyrównać szanse.

Jednak wtedy zdarzyło się coś, czego nie przewidziała. Z lewej flanki rycerze oddzielili się od oddziałów, tworząc wejście dla wrogów.

– Zacieśnić szyk! – Rozkazała Charna. Za późno. Troglodyci wbijali się w oddziały, rozdzierając mur w całości.

Dziewczyna wiedziała, że jeśli sytuacja się utrzyma, to przebiją się przez nich i nic im już nie pomoże. Na ucieczkę było za późno, lecz w tej samej pozycji nie mogą pozostać.

– Kusznicy, miecze w dłoń i napierać!

Złapała się aktu desperacji. Kusznicy najgorzej, co robią, to walczą wręcz, ale wiele walk wymagało desperackich prób waleczności, więc czemu teraz miałoby być inaczej?

Kusznicy naparli na przeciwników w miejscu wyłomu. Rozpętała się tam wyrównana walka. Charna i jej żołnierze powoli zaczynali opadać z sił. Pozostała im horda wrogów do zabicia, a ich pozycja stawała się coraz gorsza. Troglodyci częściej przebijali kolczugi rycerzy, powalając ich na ziemię. Pokonali pierwszy szereg i pewnie zmierzali na drugi.

Dziewczyna przeszła do drugiego szeregu, by wspomóc go w walce. I wtedy stało się coś, co ją zaskoczyło.

Kusznicy nie okazali się wcale tak słabi w walce wręcz, jak się spodziewała. Wypchnęli troglodytów, tworząc nieco przestrzeni dla siebie, a wtedy napięli kusze i ponownie rozpoczęli ostrzał. Z tej odległości skutecznie dziesiątkowali oddziały przeciwników.

Troglodyci wyglądali na zaskoczonych nagłą zmianą sytuacji, toteż przeszli do odwrotu. Pozostała ich już garstka, która puściła się biegiem, licząc, że w ten sposób ocali swoje życie.

– Nikt nie może ujść z życiem!

Nawet bez tego rozkazu kusznicy i tak wepchnęliby te bełty w ich plugawe kościste cielska, rozrywając je na wiele części. Bitwa przeszła w fazę dobijania niedobitków. Panna Aberville zostawiła to zadanie dla kuszników, odsuwając się z linii strzału.

Ostatni żywy z troglodytów nie zdążył wbiec w ciemność, kiedy bełt przebił jego głowę. Padł na ziemię, dając znak o zwycięstwie Erathian. Wszyscy krzyczeli z radości naładowani pozytywną energią, jedynie panna Aberville zachowała trzeźwy umysł, licząc poległych. Stracili piętnastu zbrojnych i dziesięciu kuszników. Nie było to najlepsze wyjście z beznadziejnej sytuacji, ale zważywszy, że miała do czynienia z ponad trzystuosobową armią troglodytów, to była dumna z relatywnie niewielkich strat.

– Zadowolona jesteś z siebie?! – Wyskoczył na nią z pretensjami Harin. – Zaspokoiłaś swój głód zabijania?!

Tymi dwoma pytaniami uciszył wiwatujących żołnierzy. Charna niezupełnie wiedziała, o co mu chodzi, a wręcz zastanawiała się o powód jego zażaleń.

– Co nam to dało, żeśmy pobili tych przeciwników?

– Wodę, pacanie – wydarła się na niego dziewczyna. – Troglodyci to też istoty, które odczuwają pragnienie i chęć picia tego, co utrzymuje nas przy życiu. A myślisz, że oni tutaj, podobnie jak my, żyją od wczoraj i poszukują wody? Nie wydaje mi się.

Może i przemówiła chłopakowi do rozumu, lecz widziała w nim chęć do dalszej dyskusji. Pozostali żołnierze również podważali sens tej bitwy. Dobrze pokonać wrogów, lecz po co walczyć z kimś, skoro nie ma się w tym żadnego celu? Tak postępują imperatorzy, którzy za wszelką cenę chcą dopaść swoich wrogów i pastwić się nad nimi zupełnie jak dziecko nad nową zabawką.

Jedynie Fiona poparła rację Charny.

– Chodźmy po wodę. Skoro już wygraliśmy, to sprawdźmy, jaka była cena tego zwycięstwa.

Charna machnęła mieczem, by zeszli w głąb kopalni. Mijali trupa za trupem i nierzadko bezcześcili zwłoki. Tu ułamali rękę jednemu ze zmarłych przeciwników, tu zgnietli głowę, tu połamali żebra. Robili to z premedytacją, mając nadzieję, że wieść o tym zwycięstwie rozniesie się po wszystkich tego typu kopalniach i następni oponenci sami z siebie poddadzą się pod ostrze panny Aberville.

Eksplorowali głębię kopalni. Charna wybierała te trasy, którymi biegły nowe szyny. Przeczucie jej mówiło, że jeśli gdzieś ma być woda, to musi coś do niej prowadzić, a wózki, które kiedyś służyły do transportu złóż, mogły się ku temu idealnie nadawać.

Pierwsze odgłosy kapiącej wody napłynęły do uszu żołnierzy. Nie zważając na ciemność, biegli na złamanie karku w stronę źródła dźwięku. Charna dogoniła i powstrzymała ich zapędy:

– Spokojnie, odkryliśmy to, po co zostaliśmy wysłani, lecz to również może być pułapka. – Nie słyszała żadnych głosów świadczących o dodatkowych użytkownikach kopalni, lecz ostrożności nigdy za wiele. – Harin zapala pochodnie, a my ostrożnie idziemy dalej.

Doszli do dziury o średnicy dziesięciu mężczyzn. Gdy Harin odpalał kolejne pochodnie, zobaczyli, że z góry faktycznie kapała woda. Żołnierze byli ucieszeni i każdy z nich chciał skoczyć do wody. Nauczona doświadczeniem Charna po raz kolejny powstrzymała cieszących się ludzi.

– Idris, lina.

Chłopak na rozkaz przyniósł linę, której jeden koniec obwiązała wokół siebie, a drugi wokół solidnie wyglądającej belki. Stanęła przed dziurą i powiedziała do żołnierzy:

– Schodzę na dół sprawdzić, czy jest zdatna do spożycia. Gdy nic mi nie będzie, zawołam was i zejdziecie po kolei.

Poniżej dziury było małe bajorko, które nie mogło się równać z szerokością dziury. Kucnęła przy nim, zanurzyła ręce w wodzie, po czym zrobiła kilka łyków.

Czekała, aż zgnilizna i wszystko złe, co w sobie posiadała, zacznie ją zżerać od środka. Jednak nic takiego się nie stało. Wychodzi na to, że woda jest zdatna do spożycia.

– Możecie schodzić!

Liny opadały, żołnierze po kolei schodzili do źródła. Wody było na tyle, by każdy mógł nabrać porządnego haustu, lecz nie wystarczyło jej na całkowite zanurzenie się. Żołnierze Charny, widząc opanowanie swojej dowódczyni, napełniali wody do swoich manierek i ustępowali miejsca tym, którzy dopiero schodzili w głąb dziury.

Charna zastanawiała się, kiedy w ich oczach urosła na dowódczynię i co takiego zrobiła, że postrzegają ją jako kogoś wyższego, mimo że ma zaledwie piętnaście lat. Próbowała znaleźć powody takiego, a nie innego zachowania jej podkomendnych.

Pamiętała, że tylko Gelu w całej historii Antagarich wcześniej od niej przewodził wojskom. Rozliczenie wzięło życie, ale też i całą historię dziejącą się na powierzchni. W historii Erathii dowództwo nad oddziałami najwcześniej otrzymała Katarzyna Ironfist. Wówczas z elitarną Brygadą Szponu stłumiła rebelię generała Connela Traxtona na ziemiach spornych. Miała wtedy siedemnaście lat. Charnie udało się to dwa lata wcześniej.

Widziała, jak bardzo zmieniła się przez te pięć lat, od momentu pierwszych dni w stolicy Erathii. Wtedy wyglądała na zagubioną dziewczynę, której nikt nie potrafił skierować na właściwe tory. Teraz to ona prowadzi zagubionych na odpowiedni szlak.

– Kieruje, kieruje, lecz to my ją kierujemy na dobre tory… – Tak bardzo tęskniła za głosami, to je dostała. Pierwszy raz zaatakowały ją w czyjejś obecności. Dziewczyna złapała się za głowę, próbując pozbyć się tych niszczących dźwięków.

– Już weszła, weszła w zamknięty krąg i teraz tak szybko go nie opuści… Odnajdzie swoje pragnienie…

– Odnajdzie swoje pragnienie? O czym wy do jasnej cholery mówicie? – Spróbowała zadać pytanie zjawom. Nie wierzy, że nekromanta jest wśród nich. Każdy z jej towarzyszy wygląda na człowieka, ale zjawy uważają inaczej.

Gdy powtarzały swoją sekwencję, świadomość Charny przeszył głośny świst, który jeśli byłby mieczem przeciąłby jej głowę na dwie części. Rozpętały się dwa ogniska bólu w jej głowie. Każdy z nich ciągnął jej głowę w swoją stronę. Gdyby niezałożony hełm, prawdopodobnie rozerwałyby ją na pół. Powaliły dziewczynę na ziemię i miotały nią niczym szmacianą lalką. Przywołały jej obrazy z wielkiego zwycięstwa nad nekromantami. Dziewczyna zrozumiała, że chcą… aby poczuła wyrzuty. Jeśli tak, to niestety źle trafiły. Wiedziała, że jeśli znowu znalazłaby się w tym samym miejscu na bitwie, to nie wahałaby się przed ponownym pocięciem wampirów i mrocznych jeźdźców.

Głosy odeszły. Najwidoczniej chciały ją zostawić sam na sam ze swoimi przemyśleniami. Charna leżała na ziemi, wpatrując się w dziurę nad nią. Bezwładnie odwróciła głowę i dostrzegła, że Fiona leży tak samo jak ona. Więc może to nie o nią chodzi, tylko o pannę Hart? Ale ona nie walczyła na północy, więc nie wie, co tam się wydarzyło. Jej ojciec zdradził Erathię na rzecz Deyji, więc może faktycznie to o nią chodzi?

Te myśli pogrążyły ją w śnie.

0 0 votes
Article Rating

Strony: 1 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x