image

Z bloga pisarza: Czy obecność na targach książki ma sens?

18 marca 2026

Właśnie wróciłem z Poznańskich Targów Książki i w tym artykule muszę się z Wami czymś podzielić. Zawsze staram się być optymistą i z optymizmem patrzeć na świat, ale ostatnie wydarzenia w moim życiu, plus wszechogarniająca presja, nie pomaga mi pozytywnie patrzeć w przyszłość.

Odpowiedzmy sobie na pytanie. Czy obecność na targach książki ma jeszcze sens? Zapraszam do dalszej lektury artykułu.

Czym są targi książki?

Tak jak każde targi książki zbiorem wszystkich powieści, poradników, komiksów i nie tylko, ponieważ na takich wydarzenia wystawiają się nie tylko wydawnictwa i pisarze. Bardzo często można tu znaleźć rękodzielników, artystów, twórców gier planszowych, a nawet obrazy czy zabawki dla dzieci. Można odnieść wrażenie, że targi książki skupiają wokół siebie nie tylko firmy oferujące publikacje, ale również zabawę i dobrą rozrywkę.

Czy w takim razie na targach książki nie ma czytelników?

To nie prawda. Ilekroć rozmawiam z uczestnikami targów są to czytelnicy. Przeważa ogromna ilość osób, którzy lubią czytać i pochłaniają naprawdę dużą ilość książek. Nie raz słyszę w trakcie targów, że kupiliby kolejną powieść, ale nie mają już miejsca na swoich półkach. Jednak te same osoby zazwyczaj wracają z dwoma pełnymi siatkami wypełnionymi książkami, taki paradoks.

Można powiedzieć, że to jest raj dla kogoś takiego jak ja, który nie jest zbyt rozpoznawalny i ma możliwość porozmawiania z potencjalnymi czytelnikami mojej twórczości.

Czy tak jest?

Niezupełnie

Targi książki mocno zbierają te osoby, które już mają upatrzonych twórców i to do nich przychodzą. Niosą ze sobą siatki pełne książek danego pisarza i idą do niego, aby je podpisał. Przychodzą do konkretnie określonych wydawnictw, żeby nabyć publikacje, które ich interesują. Z każdym rokiem czytelnicy są coraz bardziej świadomi swoich upodobań literackich. Nie chodzi tutaj o konkretne gatunki, tylko o konkretne osoby. Czytelnicy zainteresowani są konkretnymi twórcami i to z nimi chcą spędzać czas w trakcie targów książki.

Niewielu jest czytelników, którzy wykorzystują targi książki, żeby poznać nowych pisarzy, poszerzyć horyzonty literackie, czy sprawdzić innego twórcę. Z tego też powodu taki ktoś jak ja ginie w tłumie. Oczywiście wychodzę przed szereg, aby rozmawiać z czytelnikami i wielokrotnie dzięki temu nabywacie moje powieści. Cieszy mnie to, jednak…

Czasami czuję się jak przekupka na targu

Mam wrażenie, że ludzie nie przychodzą do mnie dlatego bo chcą, tylko dlatego bo ich do tego namówiłem. Mimo, że nigdy nikomu nie wciskałem książki na siłę i gdy usłyszałem pierwszą przeciwność klienta, to już nie zachęcałem dalej, to i tak czuję, że niemiło wpływam na ich intencje zakupowe. Chciałbym być na tyle rozpoznawalny, jak Remigiusz Mróz, Katarzyna Bonda, Wojciech Chmielarz czy inni bardzo znani pisarze, że czytelnicy przychodzą do nich z automatu i choćby ukryli się w ubikacji to czytelnicy i tak ich wydobędą. Oczywiście wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma i oni mogą na taką rozpoznawalność narzekać, ale po to są targi książki, żeby cieszyć się swoimi czytelnikami i ze swoimi odbiorcami. Wiem, że na ich rozpoznawalność trzeba pracować, ale czasami chciałbym, żeby ktoś przyszedł do mnie sam z siebie i pogadał o mojej twórczości. Niestety nie mam takich doświadczeń.

Zatem czy obecność na targach ma sens?

Oczywiście, że tak, bo są tam czytelnicy i jest to najbardziej oczywisty powód. Dodatkowo można porozmawiać z innymi osobami z fachu i powymieniać się doświadczeniami. Jeszcze inny powód jest to możliwość porozmawiania z czytelnikami o ich preferencjach literackich. Nie ma sensu dla tego, kto nie lubi rozmawiać z czytelnikami i wychodzić przed stoisko.

 

Sprawdź moją twórczość, odwiedź mój sklep

https://segeworld.pl/sklep/

0 0 głosy
Ocena artykułu

guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x