image

Z bloga pisarz: Piractwo, które niestety ma się dobrze

12 lutego 2026

Nie spodziewałem się, że jeszcze będę pisał artykuł o piractwie książek i ich kradzieży w internecie. Nie sądziłem, że będę wracał do tego tematu, bo założyłem, że czytelnicy to ludzie, którzy szanują pracę innych i do każdej książki odnoszą się z szacunkiem.

Jak zwykle się przeliczyłem i niestety także wśród wyedukowanych, inteligentnych oraz mądrych ludzi są sknery, złodzieje i oszuści. Ten artykuł jest do nich i jeśli czytelniku znasz takiego pirata powieści, albo sam nim jesteś, to przeczytaj ten artykuł do końca. Jest on wyrazem mojej frustracji wobec złodziei.

Koniec z próbą wyjaśniania, że piractwo jest złe. W tym artykule drogi złodzieju pokażę ci, jakie konsekwencje ma nielegalne korzystanie z twórczości innych pisarzy i udostępnianie jej dalej. Nie, nie jesteś Robin Hoodem, który zabiera bogatym i daje biednym. Jesteś złodziejem, który kradnie pieniądze pisarzom, wydawnictwom i wszelkim partnerom, z którymi współpracują przy wydaniu książki, audiobooka, czy e-booka.

Komu szkodzisz? Zaczynajmy

Pierwsza Szkoda – Piractwo szkodzi autorom

Myślę, że największa oczywistość, ale zdajesz się piracie o tym nie wiedzieć. Szkodzisz w ten sposób, że jeśli udostępnisz książkę poza oficjalny kanał, gdzie powieści są dystrybuowane, to przyczyniasz się do tego, że autor traci pieniądze. Dlaczego? Jeśli dana powieść, audiobook, czy e-book pojawia się w oficjalnym kanale dystrybucyjnym, to pojawia się tam temu, że autor, czy wydawnictwo, które reprezentuje autora, uzgodniło warunki na jakich dystrybutor może korzystać z danego dzieła. Tłumacząc na chłopski rozum. Jeśli dla przykładu Storytel pokazuje książkę Gary & Litin: Maroszek, to znak, że ustalili warunki dystrybucji z wydawnictwem SegeWorld. Dzięki czemu każde odsłuchanie powieści, nawet we fragmentach, skutkuje przelewem pieniędzy na konto wydawnictwa. Piractwo, czyli złodzieje, nie rozliczają się z nikim. Przez co nikt nie zarabia, a wszyscy tracą. Brawo, twoje piractwo doprowadziło do tego, że autor, którego dzieła ci się spodobały, nie zarabia.

Druga Szkoda – Piractwo szkodzi wydawnictwom

Wielu autorów wydaje książki z wydawcami. Autor ustalił z nimi warunki współpracy i wydawca dzięki temu ma prawo dystrybuować tytuł dalej, w tym i do ciebie piracie. Jeżeli wstawisz jego audiobooka na Youtube, chomikuj czy inną tego typu platformę, wtedy wydawnictwo nie dostaje pieniędzy za jego odtworzenie. Co za tym idzie wydawnictwo musi poszukiwać innych form zapłaty partnerom, którzy tego audiobooka stworzyli. Wszystko dlatego, że ustawiłeś książkę audio na platformę, z którą wydawca nie podpisał umowy odnośnie jej dystrybucji. Muszę ci pogratulować, właśnie pozbawiłeś wydawnictwo z należnych mu pieniędzy. Jeśli to był wydawca, którego książki kupujesz, to gratulacje podwójne, doprowadzasz do jego upadku.

Oczywiście nie wspomnę, że wydawnictwo zarabia wyłącznie z dystrybucji książek, e-booków i audiobooków na legalnych źródłach.

Trzecia Szkoda – Piractwo szkodzi partnerom, dzięki którym powieść jest na rynku

Redaktorom, korektorom, składaczom DTP, grafikom, dystrybutorom, drukarniom, lektorom audiobooków i każdemu, kto miał jakikolwiek wpływ na powstanie dzieła literackiego. Poprzez piractwo utworów literackich nikt wspomniany wcześniej nie zarabia. Nie zarabia, to musi szukać innych źródeł utrzymania, a to w dłuższej perspektywie oznacza zamknięcie interesu. Wszystko dlatego, że nie zapłaciłeś za jego pracę.

Wydawało mi się, że temat już był wałkowany wielokrotnie, ale zaznaczę jeszcze raz.

Miejsca, gdzie legalnie możesz korzystać ze zbiorów literackich

Księgarnie, oferują tysiące powieści i publikacji non-fiction za śmieszne pieniądze. Możesz zapisać się do newslettera i zdobyć kupon, aby odebrać powieści jeszcze taniej. Jeśli żal ci na miesiąc wydać 40 czy 50 PLN, a w tym czasie takie same pieniądze wydajesz na inne rzeczy, które nie są niezbędne do życia, to nie kwestia braku pieniędzy, tylko błędne priorytety. Zważywszy ile pieniędzy kosztuje wydanie powieści, to zapłacenie 50 PLN nie jest wydatkiem ponad stan twego budżetu.

Pewnie zaraz wysypie się tutaj gąszcz złodziei, którzy uważają, że takie pieniądze na książkę są za drogie i wolą je kraść z internetu. Google nie boli drogi złodzieju i powiem ci, skąd jeszcze możesz brać powieści:

Portale typu: Legimi, Empik Go, Storytel, Ebookpoint, audioteka etc

Za cenę abonamentu masz dostęp do nieograniczonej bazy powieści. Abonament nie kosztuje wiele, bo średnio między 30 a 50 PLN, a więc za mniej masz jeszcze więcej. Tą kwotę podziel sobie przez ilość przeczytanych książek w miesiącu i wyjdzie ci, że przeczytałeś ją znacznie taniej.

Ale co jeszcze ciekawe ci powiem. Możesz czytać powieści, uwaga… Za darmo. Już widzę ten szok i niedowierzanie w twojej głowie, ale tak jest taka instytucja, która udostępnia książki za darmo. Jest to biblioteka. Jej jedyny koszt, to wyrobienie karty bibliotecznej, która nic nie kosztuje, a masz dostęp do kilkudziesięciu tysięcy tytułów, a jej zbiór jest nadal poszerzany.

Podsumowanie

Artykuł jest prześmiewczy, ale nie mam litości do złodziei. Piractwo literackie i jakiekolwiek powinno być piętnowane i karane dużymi grzywnami. Nie mam litości do złodziei, którzy kradną czyjąś twórczość, lecz póki systemowe rozwiązania nie zostaną wprowadzone, dopóty nikt nie będzie zwracał na ten problem uwagi.

 

Jeśli jesteś zainteresowany moją twórczością, to sprawdź na moim sklepie:

https://segeworld.pl/sklep/

0 0 głosy
Ocena artykułu

guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x